Sport.pl

Jeszcze Flota nie upadła. Sąd odroczył rozpatrzenie wniosku o upadłość

Na prośbę Jerzego Woźniaka, biznesmena z Wrocławia, szczeciński sąd nie podjął w czwartek decyzji o upadłości pierwszoligowca ze Świnoujścia. Nie oznacza to jednak, że czarne chmury nad klubem przestały wisieć
Wniosek o upadłość stowarzyszenia MKS Flota Świnoujście złożył jeszcze w sierpniu ub.r. zarząd kierowany przez ówczesnego prezesa Edwarda Rozwałkę. Wniosek był niekompletny, więc sąd nakazał jego poprawienie i uzupełnienie. Nowy zarząd stowarzyszenia z Małgorzatą Dorosz na czele wykonał zadanie, choć zdaniem Woźniaka najlepszym rozwiązaniem byłoby wycofanie wniosku przez prezeskę.

Po co ten kabaret

- Dług jest - jak na warunki polskiej piłki - niewielki. Bez sądu jestem w stanie ułożyć się z wierzycielami. Po co ten cały kabaret - mówi Woźniak, który w październiku założył spółkę Flota Świnoujście. Ta ma przejąć klub od stowarzyszenia. Podpisano nawet stosowną umowę przedwstępną. Jednak do jej finalizacji nadal nie doszło.

Czwartkowa rozprawa w szczecińskim sądzie rejonowym była niejawna, toteż na jej początku sędzia Bartosz Przybył wyprosił wszystkich. Chciał, by na sali pozostała jedynie prezes Dorosz. Jednak Woźniak nie wyszedł. Potem przez kilkanaście minut przekonywał sędziego, że jest w stanie uratować klub i spłacić zaległe długi.

- Według audytu, który mamy, zadłużenie obecnie wynosi 1,6 mln zł. Przy czym po odliczeniu kwoty, którą stowarzyszenie zalega panu Woźniakowi, do spłacenia pozostanie 1,3 mln zł - mówi Aleksandra Piotrowska, prezes spółki Flota Świnoujście, w której 96 proc. udziałów ma należąca do Woźniaka firma JDJ Mar-Bud.

Dwa lata na oddłużenie...

- Gdy tylko dokona się akt przejęcia klubu przez spółkę, umorzę te długi - zapewnia Woźniak.

Sędziemu pokazał pokaźny plik kopii listów, które wysłane zostały do pozostałych wierzycieli klubu z propozycją układu.

- Wszystkim zaproponowałem spłatę pełnej kwoty zadłużenia w ciągu 24 miesięcy - informuje biznesmen. - Z większością telefonicznie jestem dogadany, ale formalnych podpisów pod ugodami jeszcze nie mam.

Po kilkunastu minutach Woźniak opuścił salę sadową. Została na niej tylko Dorosz z pełnomocnikiem.

...dwa tygodnie na przekonanie

- Poprosiłam sędziego o dwa tygodnie czasu, by pan Woźniak mógł udowodnić czynami, że to, co mówi, jest prawdą i rzeczywiście chce uratować Flotę - powiedziała szefowa stowarzyszenia, którego wniosek o upadłość jest rozpatrywany.

Po wyjściu z sali wyraźnie dawało się odczuć, że Dorosz z Woźniakiem są dalecy od współpracy. Biznesmen, który od dwóch tygodni znów finansuje Flotę, przyjechał do sądu w towarzystwie Keona Daniela, który ma na koncie 59 występów w reprezentacji Trynidadu i Tobago. Daniel był w Miedzi Legnica, ale tam się nie sprawdził. Woźniak liczy, że 28-letni piłkarz odrodzi się w Świnoujściu. Ale, by mógł grać, potrzebuje pozwolenia na pracę wydanego przez wojewodę zachodniopomorskiego. Wniosek o pozwolenie musiała podpisać Dorosz. - Beze mnie nic nie zrobisz - mówiła do Woźniaka przed sądem.

- To pojedź z nami do urzędu - prosił wręcz Woźniak.

- Dobra, jadę - usłyszał.

Zawodnika zgłoszono w urzędzie. Piotrowska liczy, że w piątek po południu uzyska on zgodę na pracę i Trynidadczyk będzie mógł grać w najbliższym meczu Floty w Katowicach.