Sport.pl

Flota w I lidze gra, ale czy dogra sezon do końca?

Wyspiarze zachowują solidną przewagę nad strefą spadkową I ligi piłkarskiej, a że z każdym meczem prezentują się coraz lepiej (przede wszystkim fizycznie), to z utrzymaniem się na zapleczu ekstraklasy nie powinni mieć kłopotu. Problemy są za to finansowe i organizacyjne. Sąd gospodarczy wstrzymał się z decyzją o ogłoszeniu upadłości klubu, ale nie wszyscy wierzyciele zaakceptowali propozycję spłaty długu.
Dwa tygodnie temu sąd zajął się wnioskiem zarządu stowarzyszenia Floty o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej. Takiej decyzji nie podjął (byłoby to związane z wycofaniem zespołu z rozgrywek), bo jeden z głównych wierzycieli - Jerzy Woźniak - zadeklarował, że chce dogadać się z innymi wierzycielami i uratować klub. Woźniak już jesienią finansował Flotę, później podpisał umowę wstępną zakładającą spółkę MKS Flota, która miała przejąć od stowarzyszenia pierwszoligowca. Flota po "gorącym romansie z izraelskim inwestorem" wróciła do rozmów z Woźniakiem w lutym. Od tamtej pory strony nie hamują się przed uszczypliwościami, a nawet złośliwościami. Sąd klimatu rozmów w Świnoujściu nie wziął pod uwagę - dał Woźniakowi i jego spółce dwa tygodnie na dogadanie się z wierzycielami. Termin minął.

- Wiedząc, że ugody pomiędzy wierzycielami a spółką nie są zakończone (niektórzy takich propozycji nie otrzymali, inni nie zgadzają się na przedstawione warunki), poprzez naszego pełnomocnika zwróciliśmy się do sądu o wydłużenie tego czasu o kolejnych 21 dni - mówi Małgorzata Dorosz, prezes stowarzyszenia Flota.

Woźniak (wypowiedź dla "Głosu"): - Wystosowaliśmy pismo do wszystkich wierzycieli z propozycją ugody i liczę, że zaakceptują nasze propozycje spłaty długów w ratach. Sąd teraz analizuje przesłane przez nas dokumenty, a my czekamy na decyzję.

Na koniec marca Flota będzie zadłużona na ok. 1,6 mln zł. Ok. 350 tys. to zainwestowane pieniądze przez Woźniaka. Obecnie to spółka Woźniaka, reprezentowana przez Aleksandrę Piotrowską, finansuje w całości występy wyspiarzy w I lidze.

- Piłkarze ostatnio otrzymali wypłaty i w aspekcie sportowym wszystko idzie w dobrym kierunku. Brakuje nam "strzelby", ale powinniśmy sobie zapewnić utrzymanie - mówi Jerzy Woźniak.

Przed sobotnim występem w Nowym Sączu Flota jest na 9. pozycji i ma 8 punktów przewagi nad Bytovią Bytów (15. w tabeli), która zajmuje miejsce barażowe oraz 12 oczek przewagi nad strefą spadkową. Różnice są w miarę bezpieczne, ale do końca sezonu 12 kolejek.

Co będzie, jak Flota zapewni sobie utrzymanie? Stadion nie spełnia wymogów licencyjnych, więc konieczne będą negocjacje z miastem w sprawie modernizacji obiektu. Miasto deklarowało, że może zająć się inwestycją, ale po zimowym bałaganie w klubie - wstrzymało się z rozpoczęciem przetargu na oświetlenie. Woźniak wie, że dopóki nie ułoży się z wierzycielami - nie będzie partnerem godnym zaufania dla władz Świnoujścia.

- Teraz nie mam po co tam iść, ale na modernizacji stadionu będzie mi zależało. Jeżeli miasto wydzierżawiłoby nam obiekt, to moglibyśmy sami - jako spółka - postawić maszty. Jeżeli miasto miałoby się tym zająć, to byłyby potrzebne przetargi i do czerwca byśmy nie zdążyli z budową - uważa inwestor.

Flota funkcjonuje za pieniądze Woźniaka, ale gra na licencji stowarzyszenia. Od nowego sezonu to spółka ma kierować pierwszoligowcem. Czy tak będzie?

- Nie ma negocjacji między nami, ponieważ do tej pory nikt z nas nie widział żadnej propozycji treści umowy - podkreśla Małgorzata Dorosz.