Sport.pl

Flota inaczej niż w ostatnich meczach. Wygrała i szybko strzeliła bramkę

I LIGA PIŁKARSKA. Spotkanie Wyspiarzy znów zakończyło się różnicą jednej bramki, ale tym razem na korzyść świnoujścian.
Flota przegrała trzy ostatnie mecze (jedną bramką, a gole traciła na początku spotkania) i zespoły z dolnych rejonów tabeli zbliżyły się do niej. Dlatego zaangażowanie w spotkaniu z GKS Tychy było podwójne. Tym bardziej, że gospodarze chcieli wykorzystać słabszą postawę tyszan w meczach wyjazdowych (dwie porażki wiosną).

Trener Romuald Szukiełowicz wrócił do ustawienia zespołu z pierwszego wiosennego spotkania - wygranego z Olimpią Grudziądz 1:0. Wtedy z konieczności Charles Nwaogu siedział na rezerwie, a w sobotę taki był wybór szkoleniowca niezbyt zadowolonego z formy Nigeryjczyka. Pomysł był skuteczny - bo Flota wygrała.

- Charles miał uraz, więc postawiliśmy na zagęszczenie środkowej strefy - tłumaczył Szukiełowicz.

Flota od początku miała przewagę i już w 12. minucie objęła prowadzenie. Akcję sfinalizował Daniel Brud, który pokonał znanego z ekstraklasy Sebastiana Przyrowskiego.

GKS trochę się przebudził, ale grał bez pomysłu. Zagrania na szybkiego Jakuba Bąka czy próby oskrzydlających akcji niczego groźnego nie tworzyły. Bąk bramkę nawet strzelił, ale ze spalonego. Wypożyczony z Pogoni pomocnik protestował, ale nic nie zdziałał. Podobnie jak jego koledzy pod koniec meczu - tyszanie atakowali, mieli sporo dośrodkowań, ale Łukasz Sapela nie był zmuszony do nadzwyczajnego wysiłku.

Flota Świnoujście - GKS Tychy 1:0 (1:0)

Bramka: Brud (12.).

Flota: Sapela - Margol, Sołowiej, Stasiak, Opałacz, Bujok, Niewiada, Lisowski, Brud, Reca (78. Kocot), Kort (92. Daniel).