Sport.pl

Flota Świnoujście raz jeszcze pokazała, co znaczy charakter

I LIGA PIŁKARSKA. Trener Romuald Szukiełowicz na wiosnę ma 14 piłkarzy z tzw. papierami na ligę. Na mecz z Widzewem pozostał praktycznie z jednym zmiennikiem.
Zdaje się, że czym większa organizacyjna gorączka w klubie, tym lepiej wypadają w najbliższym meczu Wyspiarze. W ostatni poniedziałek sponsor Floty Jerzy Woźniak zagroził zaprzestaniem finansowania, jeśli do środy jego spółka nie osiągnie porozumienia ze stowarzyszeniem MKS Flota (na licencji tego stowarzyszenia drużyna walczy w rozgrywkach) o przejęciu zespołu. Spotkanie z Widzewem Łódź stanęło pod dużym znakiem zapytania.

W środę - działacze dogrywali porozumienie, więc było jasne, że w sobotę Flota podejmie łodzian. Musiała to jednak zrobić w mocno okrojonym składzie, bo z powodu nadmiaru kartek nie mogli zagrać Marek Niewiada (ikona klubu i lider środka pola) oraz Marek Opałacz (lewy obrońca). Nie było też jasne, czy wykuruje się Charles Nwaogu, który ostatnio leczył uraz mięśniowy. Nigeryjczyk ostatecznie zagrał od pierwszej minuty, a z ligowców na ławce rezerwowych pozostał Dawid Kort. Pozostali to klubowi młodzieżowcy.

Szukiełowicz i jego asystent Rafał Pawlak (jeszcze jesienią prowadził Widzew) po raz kolejny dobrze ustawili swoich podopiecznych. Filozofii tu większej nie ma - defensywa i szukanie przechwytów, by przejść do szybkiej kontry. - Na więcej nie możemy sobie pozwolić, bo nie ma do tego piłkarzy. Musimy dograć ten sezon tym, czym mamy, bo zatrudnianie piłkarzy bez odpowiedniego przygotowania na dwa miesiące jest bez sensu - tłumaczył trener Szukiełowicz.

Widzew, choć zajmuje ostatnią pozycję w tabeli, to wiosną próbuje wydostać się z dna. Nowy opiekun Wojciech Stawowy ściągnął kilku sobie znanych zawodników, nadał drużynie nowy styl, ale ta gra w kratkę. Widzew potrafił pokonać lidera z Niecieczy, ale i przegrywał na wyjeździe.

W Świnoujściu goście częściej byli przy piłce, ale to było wkalkulowane w grę gospodarzy. Ci nastawili się na kontry i kilka z nich wyglądało groźnie. Nwaogu nadal jednak nie potrafi ich wykorzystać. Kłopoty kadrowe pogorszyły się po 20 minutach, gdy Tomasz Margol musiał opuścić boisko. W jego miejsce wszedł Kort i Flota nie miała już ogranych zmienników na ławce.

Na szczęście - nie musiała gonić wyniku, ale go pilnować, w czym dobrze się czuje. Zaraz po przerwie Kort strzałem z wolnego wyprowadził zespół Floty na prowadzenie. Widzew ruszył do ataków, ale te nie były jakoś nadzwyczajnie groźne. Za to w 74. minucie Arkadiusz Reca dostał dobre podanie i wykorzystał okazję sam na sam. Mając dwubramkową przewagę - Flota nie pozwoliła już rywalom na choćby honorowe trafienie i nerwową końcówkę.

Trzy punkty to kolejny bezcenny łup dla świnoujścian w walce o utrzymanie się w I lidze. Sytuacja nie jest jeszcze w pełni klarowna, bo zajmująca miejsce 15. (barażowe) Bytovia też w sobotę wygrała.

Flota Świnoujście - Widzew Łódź 2:0 (0:0)

Bramki: Kort (50.), Reca (74.).

Flota: Sapela - Kocot, Stasiak, Sołowiej, Bujok, Brud, Margol (20. Kort), Lisowski, Reca, Daniel, Nwaogu (91. Wróblewski).

Więcej o: