Sport.pl

Artur Skowronek nie przyszedł do Szczecina na jeden sezon

Jestem bardzo zadowolony z pracy sztabu szkoleniowego. Niestety, praca trenerów i to co później widać na boisku, to czasami dwie różne sprawy - broni szkoleniowca pierwszego zespołu wiceprezes Pogoni Szczecin Grzegorz Smolny.
Rozmowa z wiceprezesem Pogoni

Mateusz Brzeźniak: Pogoń przegrała w Grudziądzu i odpadła błyskawicznie z Pucharu Polski. Nie tak sobie ja i pewnie kibice wyobrażali początek poważnego grania w nowym sezonie...

Grzegorz Smolny: Wielka szkoda. Byłem na meczu i graliśmy - delikatnie mówiąc - średnio. Na pewno nie byliśmy słabsi od Olimpii i choć nie mieliśmy klarownych sytuacji, to graliśmy piłką. Niestety, jeżeli się nie strzela goli, to potem można stracić takiego jak my w środę. Rzadko to mówię, ale sędzia wyprawiał takie rzeczy, że szkoda gadać. Wszyscy liczyliśmy na mecz z Lechem Poznań i takie mocne przetarcie przed ligą, ale to jest sport i trzeba przełknąć gorycz porażki. Drużyna, taka jak Pogoń, powinna mieć świadomość twardych warunków, jakie postawi u siebie Olimpia. Bardzo dobrze zagraliśmy w defensywie, ale słabo z przodu i to było przyczyną porażki.

Po ostatnim meczu sparingowym z Flotą Świnoujście użył pan mocnych słów w stosunku do drużyny. Dziennikarze usłyszeli o skandalu i zażenowaniu. Rozumiem, że środowym mecz już takich odczuć w panu nie wywołał?

- Nie, bo drużyna była zaangażowana w grę i starała się ją prowadzić. Byliśmy w tym meczu groźni, ale niestety nie na tyle, żeby udokumentować to bramką. Przykro, że przegraliśmy, musimy wyciągać kolejne wnioski z takich lekcji. Nie ma się co tłumaczyć, że do sezonu są jeszcze dwa tygodnie i nie jesteśmy do końca przygotowani, bo nie odstawaliśmy wydolnościowo i szybkościowo od rywali, którzy ruszają z ligą już w sobotę. Nie wypada ekstraklasowej drużynie przegrywać z pierwszoligowcem, a my przegraliśmy.

Patrząc na dyspozycję piłkarzy i grę całego zespołu na dwa tygodnie przed startem ekstraklasy, nadal ma pan pełne zaufanie do sztabu szkoleniowego?

- Oczywiście, że tak. To, że przegraliśmy dwa mecze nie oznacza, że trenerzy nie wykonują swojej roboty. W spotkaniu z Olimpią w pewnym momencie zespół zaczął grać dobrze i realizować założenia, które są wprowadzane na treningach. Sztab trenerski jest strasznie ambitny i wie, czego chce. Być może jeszcze zbyt mało czasu upłynęło, aby zespół robił wszystko to, czego oczekują szkoleniowcy.

Zatrudniając Artura Skowronka, podkreślał pan, że jego Ruch Radzionków - mimo wszystkich ograniczeń - grał naprawdę ładną piłkę. Wierzy pan, że Pogoń wypracuje przyjemny dla oka styl przed startem rozgrywek ligowych?

- Nie wiem, czy dwa tygodnie wystarczą. Mam nadzieję, że w ciągu roku drużyna będzie grała tak, jak to sobie wyobrażamy. Trener Skowronek nie przyszedł tu na jeden sezon. Zawsze to powtarzam, pomimo tego, że w ostatnich sezonach rozstawaliśmy się ze szkoleniowcami. Jestem bardzo zadowolony z pracy sztabu Skowronka. Niestety, robota trenerów i to, co później widać na boisku, to czasami dwie różne sprawy. Nie sądzę, żebyśmy już w meczu z Zagłębiem Lubin [17 sierpnia w Szczecinie] oglądali Pogoń, jaką chcielibyśmy oglądać, bo zostało do niego niewiele czasu. Liczę jednak, że zespół nie będzie nam przynosił wstydu. To skomplikowana materia, bo wszystkie elementy muszą się zgrać. Umiejętności piłkarzy, rozumienie koncepcji sztabu, realizowanie tego na boisku i nieuleganie presji.

Więcej o: