Sport.pl

Pogoń przegrywa kolejny sparing. A do ligi 10 dni

Portowcy są na obozie w Prusimiu, gdzie mają przejść ostatni szlif przed inauguracją sezonu.
Wykorzystując fakt, że we Wronkach zgrupowanie mają piłkarze Górnika Zabrze - szkoleniowcy obu zespołów (Artur Skowronek z Pogoni i Adam Nawałka z Górnika) zdecydowali się rozegrać towarzyską gierkę. Zakończyła się ona wygraną zabrzan 2:0 (obie bramki padły w pierwszej połowie).

Szczegóły meczu? Klubowe biura informacji milczą. Te jednak nie są tak istotne, jak sam fakt, że przed zbliżającym się nowym sezonem piłkarze Pogoni notują kolejną porażkę. Zła seria rozpoczęła od meczu towarzyskiego z lokalnym rywalem - pierwszoligową Flotą Świnoujście. Portowcy prowadzili 1:0, ale dali sobie wbić dwie bramki i przegrali. Przy okazji - nie zaprezentowali nic specjalnego, choć ostrożnie to zapowiadali.

Później był wyjazdowe spotkanie w Pucharze Polski z Olimpią Grudziądz. I ten pierwszoligowiec okazał się lepszy - po dogrywce wygrał 1:0. Po ten wpadce nikt już nie mówił - wypadek przy pracy. Pojawiło się pewne zwątpienie, jeszcze bardziej utwierdzone, gdy Pogoń została rozbita (0:3) w sobotnim sparingu z GKS Bełchatów. Bełchatowianie grają w ekstraklasie, ale w ostatnim sezonie nie odgrywali jakiejś wielkiej roli. Skoro więc taki zespół wygrywa wysoko, to... trzeba być bardzo ostrożnym przed ligą. I jeśli wtorkowy mecz z Górnikiem miał coś zmienić, to chyba tylko w jedenastce portowców będzie więcej znaków zapytania. Trudno wierzyć, że jest to tzw. zasłona dymna przed Zagłębiem Lubin, który w piątek 17 sierpnia będzie pierwszym przeciwnikiem pogoniarzy w ekstraklasie.

Co się dzieje? Nie wiadomo. Pogoń na sobotę zaplanowała jeszcze gierkę z trzecioligową Kotwicą Kołobrzeg, ale nawet efektowna wygrana nie rozwieje wątpliwości. Dopiero mecze o stawkę pokażą siłę zespołu, który w sparingach nie zapracował na wysoką frekwencję na trybunach szczecińskiego stadionu.

W zespole nikt nie może się czuć pewnym (może z wyjątkiem ostatnio zatrudnionego słowackiego bramkarza Dusana Pernisa). Jeśli początek sezonu nie wyjdzie - może być to oznaka, że latem - mimo zmian w składzie i na ławce trenerskiej - nie udało się przebudzić w drużynie mocy, albo z wiekiem zawodników ona po prostu gdzieś bezpowrotnie uciekła. A to będzie oznaczać kolejne roszady.

Więcej o: