Maciej Dąbrowski: Nie rozumiem decyzji sędziego

Rywal mnie trzymał, a ja starałem się odrzucić jego ręce. On się przewrócił, a sędzia wskazał na wapno - opisuje kluczową sytuację meczu w Gliwicach obrońca Pogoni Szczecin.
W 26. minucie Maciej Dąbrowski krył Wojciecha Kędziorę w polu karnym. Napastnik tyłem odwrócony do bramki otrzymał podanie od kolegi. W ułamku sekundy padł na murawę, a sędzia Marcin Borski bez zawahania podyktował rzut karny. Arbiter stał w dobrym miejscu i doskonale widział akcję.

Rozmowa z obrońcą Pogoni

Byłeś najbliżej sytuacji, więc może powiesz, gdzie sędzia widział Twoje przewinienie?

- Sam chciałbym to wiedzieć, gdzie sędzia to zobaczył. Nie wiem, gdzie niby faulowałem. Komentatorzy Canal+ widzieli powtórki i także twierdzili, że rzutu karnego nie było. Przecież to nie jest koszykówka, żebyśmy grali bezkontaktowo. Rywal mnie trzymał, a ja starałem się odrzucić jego ręce. On się przewrócił, a sędzia wskazał na wapno. Nie rozumiem tego.

Czy twoim zdaniem to błąd, który wypaczył wynik spotkania?

- Tak. Nie mówię, że od tego zależały losy spotkania. My mieliśmy swoje sytuacje na to, żeby ten wynik odwrócić. Mieliśmy z trzy dogodne okazje, żeby strzelić bramkę. Niestety nie udało nam się strzelić gola, a błąd sędziego mocno przyczynił się do naszej porażki.

Na początku sezonu były radosne chwile, teraz są te trochę gorsze momenty.

- Najważniejsze jest to, że nie możemy powiedzieć, że dzisiaj graliśmy źle w piłkę. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, a na boisku zostawiliśmy dużo serducha. Ale przez sędziego przegrywamy mecz. Mam nadzieję, że sędziego także nie ominą jakieś konsekwencje. My nic nie możemy zrobić, wracamy do Szczecina bez punktów.

Przed kolejnymi meczami przed wami dwa tygodnie pracy.

- Teraz czekają nas bardzo ciężkie mecze. Z Wisłą Kraków gramy u siebie i łatwo nie będzie. Na wyjeździe zmierzymy się z Lechem Poznań. Chcielibyśmy, żeby na stadion przyszło jak najwięcej ludzi. Po to gramy. Zrobimy wszystko, żeby odkuć się i wygrać mecz z Wisłą. 

Pomijając decyzję sędziego: czego zabrakło, żebyście zapunktowali w meczu z Piastem?

- Na pewno skuteczności. Mieliśmy 3 dobre sytuacje, z czego w zasadzie jedną stuprocentową. Powinniśmy to strzelić. Wtedy na pewno grałoby się inaczej. Przy remisie zapewne jeszcze bardziej ruszylibyśmy na rywala i mielibyśmy jeszcze szanse na zwycięstwo.

Rozmawiał Krzysztof Ufland, pogonszczecin.pl