Trener Skowronek po meczu: Muszę mieć pretensje do Ediego

Mieliśmy trochę szczęścia w końcówce spotkania, ale muszę pochwalić drużynę, która wyszarpała remis. Z Edim porozmawiam w szatni - mówił na konferencji po meczu Lech - Pogoń szkoleniowiec portowców
Co "na gorąco" mówili po niedzielnym meczu jego bohaterowie?

Artur Skowronek, trener Pogoni Szczecin

Poprawnie rozpoczęliśmy spotkanie. Cieszę się, że z taką konsekwencją wyszliśmy na ten mecz i realizowaliśmy założenia, które postawiliśmy sobie przed pierwszym gwizdkiem. W pierwszej połowie było widać, że przyjechaliśmy do Poznania zwyciężyć. Gra w drugiej połowie to konsekwencja czerwonej kartki, dlatego przy piłce częściej utrzymywał się Lech Poznań. Mieliśmy trochę szczęścia w końcówce spotkania. Muszę pochwalić zespół, który wyszarpał ten remis. Muszę mieć pretensje do Ediego, bo skrzywdził zespół. Pierwsza żółta kartka była głupia i niepotrzebna, przy drugiej walczył o pozycję. To jest sprawa szatni.

Co na to Edi? Przeczytaj TUTAJ



Mariusz Rumak, trener Lecha Poznań

Mecz był emocjonujący, dlatego w kategoriach widowiska sportowego oceniam, że było to dobre spotkanie. W kategoriach wyniku straciliśmy dwa punkty, a nie zyskaliśmy jeden. Grając w przewadze, stworzyliśmy sobie sytuacje, ale brakowało precyzji w ich wykończeniu. Cieszę się, że poprawiliśmy grę po ostatnim meczu w Bełchatowie. W drugich 45 minutach od samego początku byliśmy przy piłce. Zachowaliśmy strukturę gry po czerwonej kartce dla Pogoni Szczecin. Graliśmy spokojnie, rozważnie, dlatego stworzyliśmy sobie jeszcze więcej sytuacji. Zadowolony jestem także z perfekcyjnie wykonanego rzutu różnego, po którym zdobyliśmy gola. Ważne jest to, że nie przegraliśmy. Poznań zasługuje na to, by Lech nie przegrywał u siebie. Mam nadzieję, że fani dobrze się bawili, gdy oglądali Lecha.

Maciej Dąbrowski, obrońca Pogoni

Cieszymy się z tego punktu. Jest bardzo cenny, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczności, w których został on zdobyty. Pokazaliśmy w tym spotkaniu bardzo duży charakter i cieszymy się, że Lechowi nie udało się strzelić nam drugiego gola. W efekcie mamy kolejne oczko na naszym koncie. Przed meczem nie bralibyśmy punktu w ciemno. Przyjechaliśmy tutaj po pełną pulę i po pierwszej połowie było widać, że Lech jest do ugryzienia. Niestety nie udało nam się objąć prowadzenia. Później Edi zobaczył czerwoną kartkę i musieliśmy grać w dziesięciu. Kolejnym nieszczęściem był rozbity łuk brwiowy Traore - to także nas osłabiło. Zmusiło nas to do cofnięcia, bo nie mieliśmy z przodu siły rażenia. Po meczu mogę ocenić, że był to bardzo cenny punkt, z którego oczywiście bardzo się cieszymy.

Przemysław Pietruszka, pomocnik Pogoni o meczu





Radosław Janukiewicz, bramkarz Pogoni

Na początku drugiej połowy Lech "usiadł" na nas, a kiedy mecz znów zaczął się robić bardziej wyrównany, dostaliśmy "gonga" w postaci czerwonej kartki i dlatego nasza gra wyglądał tak, jak wyglądało. W końcówce Lech zdecydowanie atakował. Z boku wyglądało to groźnie, ale w takich sytuacjach trzeba zachować spokój. Z całą drużyną zachowaliśmy zimną krew i nie daliśmy sobie wbić drugiego gola. To zwycięski remis, punkt przywieziony z Poznania jest dla nas cenny.

Bartosz Ślusarski, napastnik Lecha

Już drugi raz z rzędu remisujemy mecz grany u siebie. Szybko objęliśmy prowadzenie, ale też szybko je straciliśmy. Później miałem sytuacje chyba nawet dwustuprocentową i nie strzeliłem gola. Po przerwie inni koledzy mieli także swoje sytuacje, także bardzo klarowne, ale ich nie wykorzystali. Ten mecz można więc określić jednym słowem: nieskuteczność. Po naszej stronie był bezdyskusyjna przewaga, zabrakło goli.

Piotr Reiss, napastnik Lecha

Nie jestem do końca zadowolony z mojego występu, bo nie zrealizowałem tego, czego wymagał ode mnie trener. Miałem wejść na boisko po to, by otworzyć drogę do bramki kolegom, lub samemu coś strzelić. Żadnego z tych zadań nie udało mi się wykonać. Mieliśmy dużą przewagę, w zasadzie nie schodziliśmy z połowy Pogoni, ale tego co najważniejsze, czyli zwycięskiego gola nie udało nam się zdobyć. Dlatego bardziej trzeba się dziś smucić ze straty dwóch punktów, niż cieszyć z jednego.