Sport.pl

Piłkarze Pogoni prawie pobili się na boisku. O co?

Ostatnie minuty meczu w Łodzi z Widzewem. Pogoń prowadzi 3:1 z liderem ekstraklasy. Między golkiperem szczecińskiego zespołu i strzelcem jednej z bramek dla Pogoni dochodzi do scysji
Bramkarz Radosław i pomocnik Robert Kolendowicz skoczyli sobie do oczu. Przepychających się zawodników rozdzielają koledzy. - Oj, oj, coś złego i dziwnego dzieje się na polu karnym Pogoni - niepokoili się komentatorzy telewizyjnej transmisji. O co poszło?

Co mówi bramkarz

- O pewną boiskową sytuację. Ale nie ma już o czym mówić, sprawa wyjaśniona - próbuje uciąć temat Janukiewicz.

Dopytujemy, kto do kogo miał pretensje? Czy "Kolenda" nie wrócił za akcją, dał się łatwo ograć komuś z Widzewa? Zmarnował dobrą sytuację (w 86. min Kolendowicz, zamiast dograć do nieobstawionego Adriana Budki, strzelał z ostrego kąta). A może to lewoskrzydłowy Pogoni miał pretensje do bramkarza za niefortunne piąstkowanie, które skończyło się bramką dla gospodarzy (na 2:1 w 66. minucie meczu)?

- Nie o to chodziło - zapewnia Janukiewicz. - Ja nigdy nie oceniam kolegów na boisku. Od tego jest trener. A że czasami krzyczę, mobilizuję? Taki mam charakter. W bramce trzeba "żyć" - stwierdza golkiper Pogoni.

Co mówi pomocnik

Kolendowicz jest mniej rozmowny.

- Sytuacje z boiska są wewnętrzną sprawą drużyny. Wyjaśniamy je w szatni, nie w mediach - mówi 32-letni pomocnik. - Podziały w zespole? Nie ma! Pogoń wygrywa, gra w dobrym stylu. Cieszmy się z tego.

Co na to prezes

O tym, że spięcie z końcówki meczu w Łodzi to nic nieznaczący incydent, przekonuje wiceprezes Pogoni Grzegorz Smolny.

- Doszło do wymiany zdań. Z tego, co wiem od trenera, Robert zwrócił Radkowi uwagę, by grał dłuższą piłkę, spokojniej. Mieli korzystny wynik. Chcieli go "dowieźć" - tłumaczy Smolny. - Takich sytuacji jest podczas meczu wiele. Proszę zwrócić uwagę, jak często Edi obsztorcowuje kolegów.

- Ale Radkowi wolno mniej niż Ediemu, absolutnemu liderowi Pogoni, kapitanowi zespołu - zauważam.

- Nie o to chodzi. Drużyna to jest grupa ambitnych chłopaków, każdemu bardzo zależy, stąd emocje - tłumaczy wiceprezes klubu.

Po wygranym spotkaniu obaj piłkarze stali obok siebie pod szatnią i rozmawiali przez komórki. Było spokojnie.

Radosław Janukiewicz



Ma 28 lat, gra w Szczecinie już czwarty sezon, aspiruje do roli jednego z liderów zespołu. Do Pogoni przeszedł z GKP Gorzów Wielkopolski, ale najwięcej spotkań rozegrał w barwach Śląska Wrocław. Na stadionie przy ul. Twardowskiego dość szybko zdobył sympatię kibiców. W czasie meczu Radek (tak jak jego słynny poprzednik - Radosław Majdan) często słyszy pozdrowienia z tzw. młyna. Po ostatnim gwizdku zawsze podbiega do sektorów zajmowanych przez fanatycznych kibiców. Nawet jeśli portowcy opuszczają boisko ze spuszczonymi głowami po przegranym spotkaniu.

Robert Kolendowicz



W granatowo-bordowych barwach występuje od jesieni 2010 r. Jestem jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w ekipie portowców. I jednym z najszybszych skrzydłowych w lidze. Ma na koncie jeden mecz w reprezentacji Polski, zdobył mistrzostwo Polski z Zagłębiem Lubin. Zdaniem wielu ekspertów - gdyby nie kontuzje - "Kolenda" mógłby zawojować piłkarską Europę. Krótko grał w Belgii, w Polsce "zaliczył" mnóstwo klubów: ŁKS Łódź, Koronę Kielce, GKS Bełchatów, Dyskobolia Grodzisk Wlkp., Odrę Wodzisław, Amicę Wronki. Grał też w trzech najbardziej znanych klubach z Poznania (stamtąd pochodzi) - Olimpii, Lechu i Warcie.

Więcej o: