Czy stoper Pogoni powstrzyma Ljuboję, a portowcy Legię? SONDAŻ

- Wiemy, jak gra Ljuboja, jakie są jego mocne strony. Mam nadzieję, że nie strzeli bramki, a my w poniedziałek wygramy - mówi przed meczem z Legią Warszawa zbierający świetne oceny za grę stoper Pogoni Szczecin Maciej Dąbrowski.
Mateusz Brzeźniak: Jeszcze wiosną grał pan w Olimpii Grudziądz na zapleczu ekstraklasy i wielkim wydarzeniem były pojedynki z Pogonią czy Arką Gdynia. Teraz regularnie występuje pan przeciwko ligowym potentatom. To potoczyło się szybko...

Maciej Dąbrowski: Szybko? Chyba nie. Mam już 25 lat. Cieszę się, że gramy mecze takie jak ten z Legią. Liczę na fajne spotkanie, dobry doping na trybunach i korzystny dla nas wynik.

Pięć lat temu grał pan w mistrzostwach świata do lat 20 i zanotował debiut w ekstraklasie. Potem nie wszystko poszło dobrze.

- Przede wszystkim ze względu na kontuzje. Zerwałem więzadła krzyżowe i przez pół roku nie grałem w piłkę. To wstrzymało mój rozwój. Później musiałem zrobić 2-3 kroki w tył, żeby teraz być w tym miejscu, w którym jestem. Bardzo się cieszę, że gram dla Pogoni Szczecin.

W kilku meczach tego sezonu Pogoń pokazała widowiskowy, rzadko spotykany na boiskach polskiej ekstraklasy, styl.

- Nasza gra wygląda coraz lepiej, nie boimy się atakować. Kolana nie uginają nam się przed żadnym przeciwnikiem. Takie mecze jak z Wisłą czy teraz z Legią fajnie się gra, a słowa uznania pod adresem naszej drużyny cieszą. Chcemy grać do przodu, i to przynosi efekty.

Dla kibiców poniedziałkowe spotkanie w Szczecinie będzie "meczem przyjaźni". A dla was?

- Dla nas najważniejsze jest zwycięstwo. Wyjdziemy zmotywowani. Chcemy Legię pokonać i dopisać sobie trzy punkty.

Pochwały za grę zbiera para stoperów Pogoni. Dobrze współpracuje się panu z Hernanim?

- "Scottie" jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i sporo mi podpowiada. Praca wykonywana na treningach przynosi efekty. Mam nadzieję, że będziemy tracili coraz mniej bramek. Już teraz tracimy ich niewiele, ale możemy to poprawić, bo mamy ku temu predyspozycje.

Miał pan już okazję zmierzyć się na boisku z Maorem Meliksonem czy Gergo Lovrencsicsem. W poniedziałek naprzeciwko pana zagra niekwestionowana gwiazda naszej ligi Daniel Ljuboja. Ma pan pomysł, jak wyeliminować zagrożenie ze strony Serba?

- Oglądaliśmy mecze Legii, wiemy, jak gra Ljuboja, jakie są jego mocne strony. Mam nadzieję, że uda nam się go zatrzymać, on nie strzeli bramki, a my wygramy.

Na boisku lubi pan rozpocząć akcję ofensywną, ma pan tzw. ciąg na bramkę. Zaczynał pan karierę na pozycji stopera?

- Kariera to trochę za duże słowo. Wolę mówić o przygodzie z piłką. Za "małolata", jak każdy, chciałem grać do przodu i strzelać bramki. Od czasów juniora trenerzy ustawiali mnie na środku obrony, czasem na jej boku albo na pozycji defensywnego pomocnika. Ale lubiłem grać do przodu. Mam nadzieję, że moich bramek będzie wpadało coraz więcej [na razie Dąbrowski strzelił w ekstraklasie jedną, Widzewowi - red.] i że te gole będą dawały punkty Pogoni.

Za wami dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji. Sparing z Dynamem Drezno [Pogoń przegrała 1:3 - red.] zastąpił ligową kolejkę?

- Dynamo było bardzo dobrym przeciwnikiem. Mogliśmy przećwiczyć atak pozycyjny. W pierwszej połowie nieźle to wyglądało, bo stworzyliśmy sobie kilka sytuacji. Bramki traciliśmy po indywidualnych błędach, ale z przodu zagraliśmy przyzwoicie.

Czy Pogoni uda się w poniedziałek powstrzymać Danijela Ljuboję?