Sport.pl

Wojciech Golla: Na boisku będą dwie świetne lewe nogi

- Po dwóch porażkach nie ma co się załamywać. Robimy wszystko, by w meczu ze Śląskiem było jak najlepiej - przekonuje Wojciech Golla z Pogoni Szczecin, który po niezłych występach w ekstraklasie został ostatnio powołany do kadry U-21.
Mówi pomocnik portowców

Mateusz Brzeźniak: W poniedziałek o godz. 18.30 Pogoń gra mecz z mistrzowskim Śląskiem Wrocław. O przełamanie będzie trudno?

Wojciech Golla: W ekstraklasie nie ma łatwych meczów, ale gramy u siebie. Mam nadzieję, że to będzie naszą przewagą i zdobędziemy trzy punkty.

W czym albo kim tkwi pańskim zdaniem siła wrocławian?

- Śląsk dobrze radzi sobie w ofensywie. Sebastian Mila świetnie rozrzuca piłki i pobudza zespół do lepszej gry. To wyróżniający się piłkarz wrocławian. Ale założyliśmy sobie w szatni, że tym razem nie będzie plastrowania jednego gracza, tak jak wcześniej na przykład Daniela Ljuboi. Mamy wyjść i zrobić swoje.

Przed meczem z Legią dużo mówiło się o pojedynku Ljuboi z Edim. W poniedziałek naprzeciw Brazylijczyka stanie Mila.

- Wydaje mi się, że lepiej mówić o pojedynku Pogoni ze Śląskiem. Edi i Mila świetnie grają w piłkę i są wyróżniającymi się postaciami swoich zespołów. Potrafią jednym podaniem otworzyć kolegom drogę do bramki. W poniedziałek kibice zobaczą na boisku dwie świetne lewe nogi.

Ostatnio wyraźnie wywalczył pan sobie miejsce w pierwszym składzie Pogoni. Jest zwyżka formy?

- Ja po prostu robię swoje na treningach. Zestawianiem składu zajmuje się trener, a ja staram się dawać mu argumenty poprzez codzienną pracę.

Ze Śląskiem za kartki nie zagra Maksymilian Rogalski. Być może to pan zagra zamiast niego na pozycji defensywnego pomocnika.

- Jeszcze nie wiadomo. Skład poznamy przed samym meczem. Ale w I lidze grałem na pozycji "szóstki", więc dla mnie to nic nowego.

W Lechu widzieli w panu następcę Semira Stilicia, piłkarza bardzo ofensywnego. W Szczecinie zdecydowanie więcej pracuje pan w defensywie.

- W młodzieżowych reprezentacjach grałem typową "szóstkę". Wracałem do Poznania i tam ustawiano mnie bardziej ofensywnie. Naprawdę nie robi mi to większej różnicy.

Co z atmosferą w szatni po dwóch ostatnich porażkach? Jest sportowa złość, która może pomóc w pokonaniu mistrza?

- Po dwóch porażkach nie ma co się załamywać. Podnieśliśmy głowy do góry i ruszyliśmy do ciężkiej pracy. Robimy wszystko, by ze Śląskiem było jak najlepiej.

Więcej o: