Sport.pl

Czy trener Skowronek poradzi sobie z kryzysem w Pogoni? [KOMENTARZ]

Solidni bramkarze i ponadprzeciętni pomocnicy nie zagwarantują wyników, gdy obok nich są niepewna defensywa i chimeryczni napastnicy
Portowcy do ekstraklasy wrócili w dobrym stylu. Obrazu dojrzałej, grającej ładny dla oka futbol drużyny nie przyćmiły wpadki w meczach z Lechią Gdańsk i Piastem Gliwice. Pogoń miała być w naszej lidze wartością dodaną. Drużyną, która w szeregi najlepszych polskich zespołów wniesie powiew oczekiwanej świeżości. Jednak ostatnie trzy porażki z rzędu stawiają przed nami pytanie o prawdziwą wartość beniaminka.

To nie przypadek

30-letni szkoleniowiec Pogoni stoi przed trudnym wyzwaniem. Ciepło przyjęty, zarażający optymizmem i zdrową wiarą we własne umiejętności trener jest poddawany największej próbie w swojej dotychczasowej karierze. Od początku wiadomo było, że prawdziwym sprawdzianem dla mało doświadczonego Skowronka będzie poważny kryzys w zespole. W jego obliczu o dalszych sukcesach, ale i losach trenera (niektóre media już po porażce ze Śląskiem sugerowały zmianę na jego stanowisku) zadecydują jego charakter i umiejętność wyciągania trafnych wniosków. Przegrywamy z Legią? OK, żadna niespodzianka. Porażka w Kielcach? W warunkach panujących na boisku Korony o końcowym rezultacie mogły zdecydować detale. Jeśli jednak punktów, a - przede wszystkim - stylu nie udaje odnaleźć się po raz trzeci, trudno mówić o przypadku.

Wnioski potrzebne od zaraz

Ustawienie bez nominalnego napastnika doskonale sprawdziło się w meczu z Widzewem - i TYLKO wtedy. Edi, grając na szpicy, traci połowę swojej wartości, a - co za tym idzie - widocznie osłabia zespół. Zadaniem Brazylijczyka nie powinno być wieczne "szarpanie się" z rosłymi i o dekadę młodszymi obrońcami rywali, ale szukanie nieszablonowych rozwiązań w środkowej strefie boiska.

Zbytnie zaufanie do nieprzeciętnych umiejętności Ediego też może zgubić Skowronka. Mimo że 38 lat na karku robi swoje, szkoleniowiec uparcie eksploatuje playmakera do granic możliwości, w trudnych momentach z boiska ściągając Takafumiego Akahoshiego. Warto zastanowić się, czy nie powinno być na odwrót.

Skowronek przed sezonem zapowiadał odważne stawianie na młodzież. Tym bardziej dziwi fakt, że przegrywając 0:2 ze Śląskiem w 77. minucie meczu, na boisko nie wprowadził Łukasza Zwolińskiego. Dziesiątki bramek zdobywane w poprzednim sezonie na boiskach IV ligi miały uczynić z 19-latka pełnoprawnego członka pierwszego zespołu. Jak może się czuć Zwoliński, który szansy nie dostaje, nawet kiedy kontuzjowani są konkurenci do gry? Wprowadzenie zamiast niego na końcówkę spotkania ze Śląskiem przeziębionego Roberta Kolendowicza na pewno zabolało młodego napastnika.

Brakuje lidera

Kolejnym problemem w obliczu kryzysu w Pogoni może być brak zawodnika z charakterem, który pomógłby "wstrząsnąć szatnią" w najtrudniejszych momentach. O ile na boisku dowodzą Edi i Aka, o tyle trudno wskazać piłkarza, który rządziłby szatnią. Opinię tę podzielają zresztą klubowi decydenci. W zespole nie ma tak potrzebnego "wariata", który w szatni pobudziłby kolegów do walki ekspresyjną reakcją, a na boisku nie szczędził płuc i kości. Charakterologiczny dobór szatni niekiedy, jak w przypadku Korony w zeszłym sezonie, decyduje o sukcesie przeciętnej nawet piłkarsko ekipy.

Zgoda buduje, niezgoda...

Ostatnim, czego potrzeba w trudnych chwilach, są rozmaite konflikty. Destrukcyjne działanie na atmosferę wokół Pogoni z pewnością mają nieporozumienia na linii zarząd klubu - kibice. Na niesnaskach nie zyskuje nikt. Klub traci finansowo, ale głównie sportowo, bo żywiołowo dopingująca publiczność potrafi być dwunastym zawodnikiem gospodarzy. Najbardziej zagorzali kibice też tracą, wciąż naiwnie wierząc w skuteczność swoich protestów. Nie chcą przyjąć do wiadomości zmian, które siłą rzeczy następują również na arenach piłkarskich zmagań. Nadszedł czas, w którym środowisko stałych bywalców trybun nie jest tak hermetyczne jak jeszcze przed kilkoma laty. Buńczuczne hasła wieszane na stadionowych płotach prowadzą donikąd. Bez garstki protestujących liga potoczy się dalej.

Spokój i czas

Czy w tych dwóch słowach tkwi recepta na progres wyników Pogoni? Piłkarze apelują o wstrzymanie się z ferowaniem wyroków przynajmniej do końca rundy. Przed Portowcami jeszcze pięć jesiennych kolejek i sporo punktów do zdobycia. O ile od pierwszoligowej Pogoni mieliśmy prawo oczekiwać kolejnych zwycięstw, o tyle w zasadzie niewzmocniony latem beniaminek nie może z automatu osiągać spektakularnych sukcesów. Nie zapominajmy, że oprócz wyróżniających się (nawet na tle całej ekstraklasy) 3-4 piłkarzy kadrę Pogoni tworzą też zawodnicy przeciętni. Solidni bramkarze i ponadprzeciętni pomocnicy nie gwarantują wyników, gdy obok nich są niepewna defensywa i chimeryczni napastnicy. Wierzę jednak, że Pogoń wciąż ma skład pozwalający liczyć na walkę o środek tabeli. Osiągnięcie tego celu w pierwszym sezonie po powrocie do ekstraklasy byłoby sukcesem.