Sport.pl

Piękna, czy szpetna? Którą z dwóch twarzy pokaże Pogoń w Bełchatowie?

T-MOBILE EKSTRAKLASA. Po trzech porażkach z rzędu szczecińska Pogoń pojechała do Bełchatowa, by w meczu z zamykającym tabelę GKS-em położyć kres czarnej serii porażek.
W ostatnich tygodniach Portowcy zgubili nie tylko punkty, ale też swój styl gry. Przegrywając kolejno z Legią Warszawa (w Szczecinie 0:3), Koroną Kielce (na wyjeździe 1:2) i Śląskiem Wrocław (u siebie 0:3), podopieczni trenera Artura Skowronka mocno zawiedli sympatyków. W poniedziałek przed szczecinianami szansa na przełamanie. W meczu zamykającym 11. kolejkę ekstraklasy Pogoń zmierzy się z pogrążonym w jeszcze większym kryzysie GKS-em Bełchatów.

W drużynie Portowców do gry po pauzie za kartki wracają Maksymilian Rogalski i Maciej Dąbrowski. Szansę na występ (ale raczej nie w całym meczu) ma kapitan Bartosz Ława, który od początku sezonu nie grał z powodu urazu. Mimo to trener Artur Skowronek wciąż ma sporo kontuzjowanych.

- Donald Djousse najprawdopodobniej nie zagra do końca rundy - zaczyna przykrą wyliczankę szkoleniowiec. - Na Hernaniego również nie będę mógł liczyć. Ma problemy z więzadłami w kolanie i nie pojedzie z nami do Bełchatowa. Robert Kolendowicz wygrał za to walkę z chorobą i trenował w minionym tygodniu na pełnych obrotach.

Portowcy wierzą, że zakończą złą passę. Nie lekceważą jednak poniedziałkowego rywala. - My chcemy się utrzymać w lidze, ale Bełchatów jest w jeszcze trudniejszej sytuacji - uważa skrzydłowy Adam Frączczak. - W nas jest duża sportowa złość, ale też są ogromna ambicja i wola zwycięstwa.

Pogoń pokazała w tym sezonie dwa oblicza. Pierwsze, atrakcyjne - w zwycięskich pojedynkach z Zagłębiem Lubin czy Wisłą Kraków. Drugie, szpetne kojarzy się z ostatnimi porażkami. Które jest prawdziwe?

- To lepsze - nie ma wątpliwości Frączczak. - Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i nie musimy być w ekstraklasie chłopcami do bicia. Jeżeli wyeliminujemy indywidualne błędy, to znów będą punkty.

Bełchatowianie ostatnio przegrali z Polonią Warszawa 0:5 i Górnikiem Zabrze 0:2. Z Pogonią na pewno nie zagrają młodzi bracia Mateusz i Michał Makowie. Utalentowani pomocnicy od dłuższego czasu są w kręgu zainteresowań Artura Skowronka, który współpracował z nimi jeszcze w Ruchu Radzionków.

Po kompromitującej porażce z Polonią do zespołu Młodej Ekstraklasy przesunięci zostali Mate Lacić, Łukasz Budziłek i były reprezentant Polski, Kamil Kosowski. Ich też raczej nie będzie w składzie GKS-u na Pogoń. Ratunkiem dla trenera Jana Złomańczuka ma być za to 24-letni napastnik z Chorwacji Marko Simić, który w zeszłą środę podpisał umowę z klubem.

Jeśli portowcy nie wrócą do Szczecina z kompletem punktów, mogą niebezpiecznie zakotwiczyć w dolnych rejonach tabeli. Czwarta przegrana z rzędu z ligowym outsiderem mogłaby też zachwiać posadą trenera Skowronka.

Początek meczu GKS-u Bełchatów z Pogonią Szczecin w poniedziałek o godz. 18.30.