Sport.pl

Pogoń wygrała! Odczarowany Bełchatów i poniedziałek [WIDEO z golem]

T-MOBILE EKSTRAKLASA. Portowcy pokonali na wyjeździe GKS Bełchatów. Gola na wagę 3 punktów i zakończenia serii 3 porażek z rzędu pięknym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył Maksymilian Rogalski.
Spotkanie "o 6 punktów" na trybuny stadionu w Bełchatowie przyciągnęło jedynie garstkę kibiców, którzy coraz mniej wierzą w uratowanie ekstraklasy przez GKS. Na trybunach pojawili się również fani Pogoni, którzy - oficjalnie - mają zakaz wyjazdowy.

Trener Pogoni Artur Skowronek znów nie desygnował do gry nominalnego napastnika, a w rolę najbardziej wysuniętego zawodnika wcielił się Adam Frączczak. W bramce zagrał - mimo puszczenia 5 goli w dwóch ostatnich kolejkach - Dusan Pernis. Cofnięty do linii pomocy Edi znów miał tworzyć wysokiej jakości trio z Takafumim Akahoshim i powracającym po pauzie za kartki Maksymilianem Rogalskim. Miejsce na prawym skrzydle zajął z kolei Adrian Budka, który przed tygodniem wniósł sporo ożywienia po wejściu na boisko w meczu ze Śląskiem.

Portowcy poniedziałkowy mecz rozpoczęli przytomnie i agresywnie. W ich indywidualnych poczynaniach widać było jakość nieosiągalną dla gorzej wyszkolonych technicznie piłkarzy z Bełchatowa. Frączczak udowodnił, że nie zapomniał, jak gra się na szpicy, a ustawiony głębiej Edi wreszcie mógł zająć się kreowaniem gry swojego zespołu.

Z przewagi gości długo nic jednak nie wynikało, bo mimo łatwości w tworzeniu akcji ofensywnych, ataki Portowców zatrzymywały się najczęściej w okolicach linii pola karnego rywali. Wynik otworzyli dopiero po rzucie wolnym egzekwowanym przez Maksymiliana Rogalskiego. 29-letni pomocnik Pogoni podszedł do ustawionej na 30. metrze piłki i przepięknym strzałem pokonał Adama Stachowiaka.

Zobacz gola dla Pogoni i najciekawsze akcje meczu



- Wcześniej w podobnej sytuacji uderzenie nie wyszło Akahoshiemu, więc uzgodniliśmy, że następnym razem spróbuję ja - tłumaczył w przerwie reporterowi Canal Plus uradowany strzelec. - W drugiej połowie musimy zagrać spokojnie i dokładnie, to wszystko będzie OK.

Rzeczywiście po wyjściu na prowadzenie pogoniarze nie emanowali już taką determinacją. W ostatnich 10 minutach pierwszej połowy do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Podopiecznych Jana Złomańczuka stać było jednak tylko na dwa nieudane strzały, z którymi najmniejszych problemów nie miał Pernis.

Druga część gry zaczęła się podobnie do pierwszej. To Pogoń dłużej utrzymywała się przy piłce, ale klarownych sytuacji brakowało. Dobre okazje mieli m.in. Przemysław Pietruszka, Akahoshi, Frączczak - ale najczęściej brakowało precyzji.

Kolejne fragmenty zamykającego 11. kolejkę ekstraklasy starcia upłynęły pod znakiem przysypiania portowców i nieco lepszej gry miejscowych. Ratunkiem dla GKS nie okazał się świeżo zakontraktowany chorwacki napastnik Marko Simić, który opuścił boisko po niespełna godzinie kompletnie bezproduktywnego występu. Zmienił go Dawid Nowak, który powrócił do gry po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Z pozornej przewagi bełchatowian nic jednak nie wynikło. Wystarczy powiedzieć, że w 82. minucie pierwszy(!) raz w meczu wygimnastykować musiał się Pernis.

Do małej kontrowersji doszło w 78. minucie, kiedy wychodzącego na wolne pole Mateusza Lewandowskiego (chwilę wcześniej zmienił Kolendowicza) sfaulował Raul Gonzalez. Sędzia pokazał Wenezuelczykowi jedynie "żółtko", choć mógł sięgnąć po czerwoną kartkę. Po tym przewinieniu bliski zdobycia gola z rzutu wolnego był Akahoshi. Piłka po strzale Japończyka nieznacznie minęła jednak bramkę Stachowiaka.

Niezła pierwsza połowa i słaba druga wystarczyła portowcom do zakończenia koszmarnej passy 3 porażek z rzędu. Było to też ich pierwsze w historii zwycięstwo w Bełchatowie i premierowa w tym sezonie wygrana w poniedziałek. - Bardzo chcieliśmy przełamać tę serię - mówił Robert Kolendowicz. - Myślę, że było to widać i bardzo się cieszę, że udało się wreszcie wygrać. Mam nadzieję, że od tego momentu będziemy seryjnie wygrywać.

W doliczonym czasie gry na boisku pierwszy raz w tym sezonie pojawił się dotychczas kontuzjowany Bartosz Ława. Wychowanek Pogoni zmienił Rogalskiego i przejął od niego opaskę kapitańską.

Dzięki wygranej portowcy przesunęli się na 10. miejsce w tabeli. Swojego najbliższego rywala - Ruch Chorzów - wyprzedzają tylko bilansem bramek, ale nad strefą spadkową mają już 9 punktów przewagi. Mecz Pogoni z "niebieskimi" w przyszły poniedziałek w Szczecinie.



11. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

GKS Bełchatów - Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)

Bramka: Rogalski (28. - z rzutu wolnego).

GKS: Stachowiak - Gonzalez Ż, Szmatiuk, Wilusz, Sawala, Wróbel, Baran, Bożok Ż, Madej, Stulin (35. Wacławczyk), Simić (56. Nowak).

Pogoń: Pernis - Hricko, Dąbrowski, Noll, Pietruszka, Budka, Rogalski (92. Ława), Edi (84. Golla), Akahoshi Ż, Kolendowicz (76. Lewandowski), Frączczak.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: ok. 1450