Sport.pl

Takafumi Akahoshi: KFC zamiast pierogów, czyli święta po japońsku

O Bożym Narodzeniu w Japonii opowiada najsłynniejszy chyba obywatel tego kraju w dziejach naszego miasta. Gwiazda piłkarskiej Pogoni Szczecin wskazuje na wiele podobieństw, ale dostrzega też kolosalne różnice pomiędzy świętami w Polsce i w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Takafumi Akahoshi jest czołowym zawodnikiem Pogoni Szczecin. 26-letni pomocnik barw Portowców broni od początku 2011 roku. "Aka" na każdym kroku podkreśla wielką sympatię do Polaków i ich kultury. Zimową przerwę w rozgrywkach przeznaczył na odwiedziny w ojczyźnie.

- Razem z żoną chcemy spędzić w Japonii 2-3 tygodnie - mówi Akahoshi. - Ostatni raz byliśmy tam latem, więc krewni i przyjaciele zdążyli już się stęsknić. Ze względu na mój zawód latamy do Azji zazwyczaj 2 razy do roku.

Przyozdobione domy

Pobyt Takafumiego w ojczyźnie przypada na okres świąteczny. - To dla nas szczególny czas, podobnie jak w Polsce - podkreśla zawodnik. Szybko okazuje się jednak, że różnic w celebrowaniu Bożego Narodzenia jest zdecydowanie więcej niż podobieństw.

W kraju, w którym odsetek katolików wynosi niewielki ułamek procenta, Boże Narodzenie pozbawione jest religijnego charakteru. Zafascynowani Europą i - przede wszystkim - Stanami Zjednoczonymi Japończycy błyskawicznie zaadaptowali jednak zjawisko świątecznego szaleństwa do swoich warunków. Warunków, w których św. Mikołaja skomercjalizowano do granic możliwości.

Dekoracje w galeriach handlowych, tak jak w Polsce, znacznie wyprzedzają same święta. Niezwykle istotnym elementem grudniowego krajobrazu są świetlne iluminacje. - W regionie, z którego pochodzę, śnieg w Gwiazdkę nie sypie - tłumaczy "Aka". - Zamiast tego, prawie każdy budynek w mieście przyozdobiony jest setkami kolorowych lampek.

Smażony kurczak

Według gracza beniaminka ekstraklasy świąteczne dni w Kraju Kwitnącej Wiśni wyglądają tak samo jak u nas. Organizuje się rodzinne imprezy, na które zaproszeni są zazwyczaj jedynie najbliżsi. Szok kulturowy następuje dopiero po pytaniu o to, co stanie na jego stole w ten szczególny dzień.

- Wiele zależy od rodziny, ale większość Japończyków preferuje smażonego kurczaka - mówi piłkarz. - Takiego jak z KFC. W święta KFC i McDonald's przygotowują specjalne menu. Jest wiele promocji i znaczna część moich rodaków kupuje tam bożonarodzeniowego kurczaka. Zwłaszcza przed KFC ustawiają się długie kolejki. Ludzie składają zamówienia nawet z trzymiesięcznym wyprzedzeniem.

A co na deser?

- Głównie ciasta - rozpoczyna wyliczankę Japończyk. - Oprócz tego słodycze, przekąski czy czekolada. To wszystko przy pięknie ubranej choince. Dekoracje świątecznych drzewek wyglądają tak samo jak w Europie.

Wierzą w Mikołaja

W oddalonym o niemal 9000 kilometrów od Szczecina kraju bardzo ważnym elementem świąt jest obdarowywanie się prezentami. Tu wielkich różnic nie ma, bo rodzice kupują swoim pociechom zabawki i słodycze.

- Jeżeli chodzi o jakiś szczególny prezent, to pamiętam grę, którą w dzieciństwie dostałem od taty. Coś w stylu Nintendo. Takie pierwsze przenośne konsole były u nas bardzo popularne - wspomina Akahoshi. - Przypominam sobie również figurki postaci z anime [japońskie filmy animowane - red.] - dodaje Japończyk. - Co chciałbym dostać w tym roku? Okulary, ale tym razem już nie od rodziców (śmiech).

Kto w takim razie przyniesie prezenty sympatycznemu zawodnikowi? - W moim kraju dzieci również wierzą w świętego Mikołaja - podkreśla Azjata.

Opowie o żurku

Akahoshi wraz z małżonką najpierw odwiedzą ojczyznę. Po wizycie w rodzinnych stronach najprawdopodobniej przyjdzie czas na wypoczynek w jakimś cieplejszym rejonie świata. - Nad resztą wakacji cały czas się zastanawiamy - mówi zawodnik. - Musimy zobaczyć się z moją rodziną i bliskimi żony. Jak zwykle przy takich okazjach na pewno nie zabraknie pytań o Polskę.

Czy Akahoshi tęskni za Japonią?

- Czasem martwię się o bliskich, ale to raczej nie tęsknota - odpowiada piłkarz. - W trudnych momentach po prostu do nich dzwonię i upewniam się, że wszystko jest w porządku. Brakuje mi tylko japońskiego jedzenia, choć lubię też polskie. Zwłaszcza zupy. Moja ulubiona to żurek.

Więcej o: