Pogoń dwa razy prowadziła z Arką, ale zremisowała z pierwszoligowcem

PIŁKA NOŻNA. Szczecińska drużyna kończy zgrupowanie w Pogorzelicy w dobrych nastrojach. Wtorkowe spotkania sparingowe wypadły dużo lepiej niż te sobotnie, choć rywale byli mocniejsi.
W sobotę Pogoń zagrała z Bałtykiem Koszalin (IV liga, 6:0) i Błękitnymi Stargard (III liga, 2:3). Dziś zmierzyła się z trzecioligową Kotwicą Kołobrzeg (wygrała 4:1), a po obiedzie walczyła z pierwszoligową Arką Gdynia.

Trener Artur Skowronek wysłał na boisko następujący skład: Janukiewicz - Tadrowski, Hernani, Noll, Pietruszka, Murayama, Golla, Rogalski, Edi, Kolendowicz, Chałas.

Portowcy przeważali od początku i już w 5. minucie prowadzili. Tomasz Chałas podał do Maksymiliana Rogalskiego, a ten uciekł obrońcom i strzelił nie do obrony. Gdynianie mogli szybko wyrównać, ale Radosław Janukiewicz zachował czyste konto do przerwy.

Po zmianie stron za Chałasa wszedł Traore, a za Murayamę - Szymon Kapelusz. W 64. minucie Janukiewicz wypuścił piłkę z rąk, a z prezentu skorzystał jeden z rywali.

Pogoń błyskawicznie odpowiedziała. Akcja Rogalskiego, podanie Kapelusza, a Traore dostawił nogę. Z prowadzenia szczecinianie nie cieszyli się jednak zbyt długo. Faulowany w polu karnym był Łukasz Zwoliński (wypożyczony tej zimy z Pogoni do Arki, w rozliczeniu za transfer Juliena Tadrowskiego) i goście po raz drugi wyrównali.

Ostatnie 20 minut to napór portowców, ale nie skończyło się to zdobyciem zwycięskiej bramki.

To był ostatni akord zgrupowania w Pogorzelicy. W środę drużyna wraca do domów.

- To były trudne do przepracowania dni. Każdy z nas czuje to nie tylko w nogach, ale w płucach. Trudno powiedzieć teraz, że jest jakąś moc. Sztab robi wszystko, by kumulacja przyszła na początek ligi - podsumował Maksymilian Rogalski.