Sport.pl

Fart sezonu. Pogoń remisuje rzutem na taśmę [video]

EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. 3 czerwone kartki, 2 rzuty karne i tyle samo goli oglądali kibice zebrani na PGE Arenie w Gdańsku. Szczecinianie zremisowali z Lechią, wyrównującego gola zdobywając w 95. minucie spotkania.
Po porażce z Zagłębiem Lubin trener Artur Skowronek zdecydował się zmodyfikować wyjściową jedenastkę. Na rezerwie zostali Edi i Adam Frączczak, co trzeba uznać za niespodziankę. Na murawę wybiegli za to Donald Djousse, Wojciech Golla i Takuya Murayama.

Portowcy zaczęli naprawdę nieźle. W ich poczynaniach widać było niezwykłą determinację i konsekwencję. Podopieczni Skowronka stosowali wysoki pressing i starali się długo rozgrywać piłkę. W roli dyrygenta błyszczał Takafumi Akahoshi.

Wszystko zmieniło się w 13. minucie... Po kapitalnym podaniu od Marcina Pietrowskiego w sytuacji sam na sam z Radosławem Janukiewiczem znalazł się Piotr Wiśniewski. Kiedy ofensywny zawodnik Lechii mijał golkipera portowców, ten wystawił nogę i zahaczył rywala. Arbiter piątkowego starcia nie miał wyboru - wskazał na jedenasty metr, a Janukiewicza wyrzucił z boiska.

- Karny był - przyznał w przerwie winowajca. - Wystawiłem nogę i rywal to wykorzystał.

Do bramki przyjezdnych musiał wejść Dusan Pernis, więc boisko opuścił Golla. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Piotr Brożek. Lewy obrońca gospodarzy wykazał się stalowymi nerwami, pokonując Słowaka efektowną "podcinką".

Wydarzenia z 13. minuty okazały się ciosem, po którym Pogoń nie podniosła się już do końca pierwszej połowy. Szczecinianie zatracili swój animusz i wyglądali na mocno zrezygnowanych. Lechia, mając sporo miejsca, raz po raz stwarzała zagrożenie pod bramką gości. Na domiar złego po półgodzinie gry urazu doznał występujący w roli kapitana Robert Kolendowicz i szkoleniowiec beniaminka ekstraklasy musiał dokonać drugiej zmiany.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Gdańszczanie napierali, ale w decydującym momencie nie potrafili postawić kropki nad "i". Portowcy gaśli fizycznie i psychicznie. Nie widać w nich było sportowej złości oraz wielkiej chęci do zaatakowania przeciwnika.

Zawodziły indywidualności. Przygasła gwiazda Akahoshiego, beznadziejny występ notował Hernani, lekiem na indolencję strzelecką nie okazał się być Murayama. W dodatku Djousse był tragiczny. W pierwszej połowie nie zaliczył choćby jednego udanego zagrania, za każdym razem w idiotyczny sposób tracąc piłkę. W drugiej części meczu Kameruńczyk był kompletnie niewidoczny.

Na niecałe 20 minut przed końcem z boiska wyleciał jednak Piotr Wiśniewski i siły się wyrównały. Nie wpłynęło to jednak diametralnie na obraz gry. Pogoń przejęła inicjatywę, ale Lechia spokojnie broniła. Nic nie wskazywało, że padną kolejne bramki.

I kiedy część widzów opuszczała już obiekt, sprytem wykazał się wprowadzony na boisko Edi. Doświadczony Brazylijczyk wywalczył rzut karny dla Pogoni, a "czerwień" zobaczył faulujący go Rafał Janicki. Piłkarze, trenerzy i kibice Lechii nie mogli uwierzyć w to, że w 95. minucie meczu przyjezdni wywalczyli jedenastkę. Karnego na bramkę potężnym uderzeniem zamienił sam poszkodowany i zaraz potem sędzia zakończył zawody.

Pierwsze wiosenne oczko szczecinian może cieszyć, ale ich gra już nie.

- Wierzyłem do ostatnich minut i w ostatniej dopięliśmy swego. Ciężko nam się grało w dziesiątkę. Lechia kontrolowała mecz, ale nie miała klarownych sytuacji. Mądrze się broniliśmy. Brakowało jednak jakości z przodu i sytuacji - ocenił Bartosz Ława, rezerwowy kapitan Pogoni. - Po "czerwieni" Wiśniewskiego to my staraliśmy się stworzyć przewagę i szczęście się do nas uśmiechnęło. Punkt jak najbardziej cieszy.

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 1:1 (1:0)

Bramki. Lechia: Brożek (17. - rzut karny). Pogoń: Edi (95.).

Lechia: Buchalik - Deleu, Janicki ŻCZ (94.), Bieniuk, Brożek, Kacprzycki (57. Machaj), Surma, Pietrowski, Ricardinho (92. Łazaj), Wiśniewski ŻŻCZ (73.), Buzała (81. Rahoui).

Pogoń: Janukiewicz CZ (13.) - Hricko Ż, Dąbrowski, Hernani Ż, Noll Ż, Murayama, Golla (16. Pernis), Rogalski Ż, Akahoshi, Kolendowicz (28. Frączczak Ż), Djousse (73. Edi).

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec).

Widzów: ok. 10 000

Najciekawsze akcje i bramki meczu