Maciej Dąbrowski z Pogoni: Musimy uważać na atak Piasta

Ruben Jurado, Wojciech Kędziora czy Tomasz Podgórski to zawodnicy świetnie wyszkoleni technicznie. Mają dobrą wrzutkę, niezły strzał - na to trzeba uważać - mówi obrońca szczecińskiego zespołu.
Pogoń Szczecin w niedzielę o 14.30 rozpocznie mecz z Piastem Gliwice. Dla portowców będzie to wiosenny debiut na "Papricanie". Z występem związane są duże nadzieje - bo skoro pierwszy mecz wiosny Pogoń przegrała, drugi zremisowała, to trzeci powinna...

Rozmowa z obrońcą portowców

Mateusz Brzeźniak: Była porażka na inaugurację, potem remis, więc teraz wszyscy liczymy na zwycięstwo.

Maciej Dąbrowski: Zrobimy wszystko, żeby tak było. Wychodzimy na boisko po to, aby wygrywać i przed własną publicznością będziemy chcieli zdobyć trzy punkty.

Z Zagłębiem szybko straciliście gola po błędzie w kryciu przy stałym fragmencie gry. Z Lechią spotkanie ułożyły wydarzenia z feralnej 13. minuty. Macie problemy z koncentracją w początkowej fazie pojedynków?

- Sami nie wiemy, czym to jest spowodowane. Na pewno wychodzimy bardzo skoncentrowani, a jednak popełniamy malutkie błędy indywidualne, podobne do tych z zeszłej rundy. Miejmy nadzieję, że nie będziemy już tracili tych bramek, wyeliminujemy pomyłki i będziemy coś strzelać z przodu.

Wracając do meczu z Lechią i sytuacji, po której gospodarze wykonywali rzut karny - doszło wtedy do nieporozumienia pomiędzy panem a Emilem Nollem, efektem czego złamana została linia spalonego. Wyjaśniliście sobie, kto zawinił?

- Wytłumaczyliśmy sobie to w szatni, ale to nasza prywatna sprawa, kto wówczas zawalił. Nie chcemy do tego wracać i skupiamy się na Piaście, by takich błędów już nie popełniać.

Porozmawiajmy w takim razie o najbliższym przeciwniku. W zeszłym sezonie, grając w Olimpii Grudziądz, mierzył się pan z gliwiczanami w I lidze. Jesienią grał pan w Gliwicach, pewnie miał pan okazję oglądać ich wiosenne mecze w telewizji. Co można powiedzieć o tym zespole?

- Ich mocną stroną jest przód. Rubén Jurado, Wojciech Kędziora czy Tomasz Podgórski to zawodnicy świetnie wyszkoleni technicznie. Mają dobrą wrzutkę, niezły strzał - na to trzeba uważać. Co do defensywy - piłka nożna jest grą błędów. Kto popełni ich więcej, ten przegra mecz.

Pogoń i Piast to beniaminkowie ekstraklasy. Istnieje wewnętrzna rywalizacja co do tego, który zespół lepiej wpasował się w realia elity?

- Staramy się skupić na każdym rywalu tak samo. Czy to będzie Piast czy Legia lub Wisła, zawsze wyjdziemy z wolą zwycięstwa. Wiadomo, że będziemy chcieli się zrewanżować za mecz z jesieni, kiedy przegraliśmy feralnie po rzucie karnym.

Pan się pewnie cieszy, że do sędziowania tego meczu nie został wyznaczony Marcin Borski (arbitrem głównym będzie Paweł Pskit z Łodzi)?

- Nie, nie, już tak do tego nie podchodzę (śmiech ). Każdy jest człowiekiem i ma prawo się pomylić. Ja będę starał skupić się na swojej robocie, nie faulować rywali i nie łapać kartek.

Po dwóch wiosennych kolejkach sporo było krytycznych uwag do waszej gry. Jeśli wygracie z Piastem, zanotujecie jednak lepszy początek rundy niż jesienią. Wszystko może się błyskawicznie zmienić.

- Wiadomo, że po porażkach czeka nas krytyka, a jeśli będziemy wygrywać, ludzie będą klepać nas po plecach. Staramy się zachować koncentrację, ale boisko często weryfikuje założenia. W Gdańsku szybko dostaliśmy czerwoną kartkę i musieliśmy grać w dziesiątkę. W takich sytuacjach plany biorą w łeb i trzeba grać zupełnie inaczej. Pracujemy jednak nad tym, by wypracować sobie styl i narzucać go kolejnym rywalom.

Czyli liczycie na miłe przywitanie ze szczecińską publicznością?

- Jak dla mnie nie ma innego wyjścia. Trzeba wygrać i pokazać kibicom, że mają po co tutaj przychodzić na dobrą piłkę.

Rozmawiał Mateusz Brzeźniak