Sport.pl

Pogoń przegrała, ale pokazała trochę dobrej gry

EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. Zła wiosenna passa portowców trwa, ale w końcu szczecińscy piłkarze udowodnili, że w rundzie rewanżowej mogą zdobywać punkty.
Przed wyjazdem do Krakowa Pogoń musiała się wstydzić za swój wiosenny bilans - dwie porażki i remis. To najgorszy dorobek ze wszystkich zespołów. Wisła też źle rozpoczęła rundę (dwa remisy), ale przebudziła się w Pucharze Polski i straszyła portowców rosnącą dyspozycją.

- Musimy to potwierdzić w meczu z Pogonią. O mobilizację jestem spokojny, bo mamy w pamięci jesienny mecz w Szczecinie - zapowiadał trener Białej Gwiazdy Tomasz Kulawik.

Jesienią Pogoń pokonała Wisłę 2:0. Obie bramki padły w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Pierwsza z karnego, choć trudno było się dopatrzyć przewinienia jednego z wiślaków. Druga po strzale Roberta Kolendowicza, który był na pozycji spalonej. Portowcy do tamtego spotkania wracać nie chcieli, trener Artur Skowronek głęboko myślał nad zmianami w składzie, by przebudzić swój zespół. Sam szkoleniowiec też nie ma spokojnych dni, bo w piątek pojawiła się informacja, że zostanie zwolniony. Klub szybko tę plotkę zdementował, ale niesmak pozostał, a porażka w Krakowie jeszcze bardziej może rozgrzać temat.

Mecz w Krakowie rozgrywany na zielonej murawie od początku był prowadzony w szybkim tempie. Pogoń chciała ofensywnym usposobieniem zaskoczyć gospodarzy, ale stuprocentowych okazji nie doczekaliśmy się. Wisła też atakowała i też robiła więcej wiatru.

Po 20 minutach wiślacy przejęli inicjatywę. Bramki Rafała Boguskiego sędzia nie uznał (potężny błąd arbitra), debiutujący w Pogoni Julien Tadrowski tak wybijał piłkę, że trafił w poprzeczkę bramki, a Ivica Iliev zmarnował dobrą okazję. Aż w końcu w 37. minucie w pole karne wbiegł Radosław Sobolewski, który potężnym strzałem pokonał Dusana Pernisa.

W przerwie Skowronek musiał wymyślić pomysł na ratowanie remisu w Krakowie, ale miał utrudnione zadanie. Kontuzję zgłosił stoper Maciej Dąbrowski i zamiast niego wprowadził na boisko obrońcę Petera Hrickę. Pogoń po zmianie stron starała się przycisnąć, ale zupełnie niewidoczni byli boczni pomocnicy, niewiele wnieśli do gry Akahoshi i Kolendowicz, a z każdą minutą gasł Edi. Wisła nastawiona w drugiej części na kontrę rozstrzygnęła mecz w 82. minucie. Gola strzelił rezerwowy Cvetan Genkov.

Po porażce Pogoń spadła na 13. miejsce w tabeli. Przewaga nad strefą spadkową wciąż jest duża. Przed ligowcami teraz dwutygodniowa przerwa związana z meczami reprezentacji Polski w eliminacjach do MŚ w Brazylii. W wielkanocny poniedziałek portowcy podejmą Lecha Poznań. Czy ze Skowronek w roli trenera? Kolejna wiosenna porażka pozwala działaczom myśleć o zmianie (nowy opiekun miałby też trochę czasu na pracę z zespołem), z drugiej strony w niedzielę pogoniarze rozegrali najlepszy mecz wiosną...

Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 2:0 (1:0)

Bramki: Sobolewski (37.), Genkov (82.).

Wisła: Pareiko - Jovanović, Głowacki, Bunoza, Jaliens Ż, Małecki, Wilk Ż, Sobolewski Ż, Iliev Ż (67. Genkov), Burliga (46. Kosowski), Boguski (84. Chrapek).

Pogoń: Pernis - Tadrowski, Dąbrowski (46. Hricko), Noll, Pietruszka, Budka, Edi, Golla (75. Kolendowicz), Rogalski, Lewandowski (59. Akahoshi), Frączczak Ż.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock)