Artur Skowronek: Zawód? Przede wszystkim do siebie

- Wyglądaliśmy słabo mentalnie, zespół poddawał się za szybko i o to miałem pretensje do siebie i do drużyny. Za szybko składaliśmy broń - słabą postawę zespołu wiosną komentuje zwolniony z posady trenera Pogoni Szczecin Artur Skowronek.
Mateusz Brzeźniak: Decyzja o zwolnieniu jest dla pana zaskoczeniem? W ostatnich wypowiedziach prasowych włodarze klubu zapewniali, że pańska posada jest niezagrożona. Pan również podkreślał, że czuje zaufanie prezesów...

Artur Skowronek: I to zaufanie czułem, bo rozmawialiśmy z prezesami jak mężczyzna z mężczyzną o obecnej sytuacji. Zdawałem sobie sprawę, że nie wygląda to ciekawie, ale myślę, że jako sztab i zespół zasłużyliśmy na to, żeby pracować ze sobą co najmniej do meczu z Lechem. Decyzja jest, jaka jest i szkoda, że na przełamanie nie dostałem tak dobrego rywala jak Lech.

Kiedy dowiedział się pan o dymisji?

- W poniedziałek o 10 rano.

Wcześniej czuł pan te zaufanie działaczy i poparcie szatni?

- W szatni jest 25 ludzi i każdy ma odmienny charakter. Moim zadaniem było trafić do wszystkich jednolicie. Z naszych rozmów i tego, jak piłkarze wyszli na Wisłę, czuję, że wszyscy chcieliśmy razem ciągnąć ten wózek.

A czy biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi prezesów i fakt, że drużyna nadal ma dużą przewagę nad strefą spadkową, nie czuje się pan trochę oszukany?

- Nie czuję się oszukany. Czuję zawód przede wszystkim do siebie. Zawsze można zrobić robotę na lepszym poziomie. Starałem się dawać z siebie wszystko, żeby ten poziom pokazać w lidze. Wyglądaliśmy słabo mentalnie, zespół poddawał się za szybko i o to miałem pretensje do siebie i do drużyny. Za szybko składaliśmy broń. Jestem przekonany, że z Lechem chłopcy złapią wiatr w żagle, bo wreszcie strzelą tę bramkę i to pociągnie ich do zwycięstwa. Ono z kolei pomoże im w tym, że poprawią grę na Jagiellonię i tym spotkaniem zapewnią sobie utrzymanie w lidze. To było moim celem i do tego niewiele zabrakło. Żałuję, że nie mogłem postawić kropki nad "i". Utrzymanie byłoby naprawdę moje.

Co teraz? Czas na psychiczny odpoczynek czy oferty?

- Nikt mnie nie złamie psychicznie, to na pewno. Jestem młodym człowiekiem i to, co mnie dotknęło, to dla mnie nauczka. Nie traktuję Pogoni jako doświadczenia czy nauki. Robiliśmy wszystko, żeby było dobrze, ale pewne rzeczy nie zatrybiły jak powinny i efekt jest taki, że zwolniony jest trener. Życie toczy się dalej.

not. mb