Graliśmy słabiej niż jesienią. Prezesi Pogoni o zwolnieniu Artura Skowronka

To jest piłka nożna, w której jest wiele elementów wpływających na grę. W niektórych trener sobie nie poradził i stąd takie decyzje - tłumaczył Jarosław Mroczek, prezes Pogoni.
Szczeciński klub we wtorek poinformował, że zwolnił z funkcji pierwszego trenera Artura Skowronka i jego najbliższych współpracowników - Grzegorza Mokrego i Grzegorza Żmiję. Stało się to niespełna dwa dni po meczu w Krakowie, który portowcy przegrali 0:2, ale był to ich najlepszy występ w sezonie. Krótko przed tym spotkaniem działacze zapewniali, że darzą Skowronka dużym zaufaniem.

Czy faktycznie tak było?

Jarosław Mroczek, prezes Pogoni Szczecin: - Myślę, że niczego nie naruszyliśmy z poprzednich wypowiedzi, bo zaufanie mieliśmy rzeczywiście i staramy się zawsze pracować na zasadach wzajemnego zaufania. Mówiliśmy o paru porażkach z rzędu. Jak policzymy te z jesieni, to jest ich kilka. To nie była decyzja podjęta w 5 minut, poprzedziły ją długie dyskusje z trenerami co zrobić, czy jest jakiś sposób, by niedociągnięcia poprawić. Rozstaliśmy się bardzo przyzwoicie. Będę zawsze szanował trenera Skowronka za profesjonalizm, podejście do zawodu i klubu. To jest piłka nożna, w której jest wiele elementów wpływających na grę. W niektórych trener sobie nie poradził i stąd takie decyzje.

Grzegorz Smolny, wiceprezes Pogoni: - Jakkolwiek tego nie nazwiemy, decyzja podyktowana jest wieloma argumentami. Musi być perspektywa, że może być tylko lepiej. Doszliśmy do wniosku, że ta perspektywa nam się troszkę zawęziła i jesteśmy przy ścianie. Trener Skowronek pracował w klubie 8 miesięcy. To nie 10 lat, ale już okres, który weryfikuje działania, wspólne plany i cele. Te ostatnie się nie zmieniły, zwłaszcza po pierwszych 4 meczach wiosny gramy o utrzymanie. Pozycja wyjściowa do tej rundy była całkiem niezła. Zdawaliśmy sobie sprawę, że specjalnie nie podskoczymy, ale liczyliśmy też, że nie spadniemy w tabeli i zachowamy jakość gry na poziomie. Możemy mieć pretensje do siebie samych, że po okresie przygotowawczym drużyna wychodzi i pokazuje słabszą grę, niż jesienią, chociaż nikt z niej nie ubył. W wywiadach i nie tylko do końca wspieraliśmy Artura i chcieliśmy, żeby pokazał, że Pogoń jest drużyną i ma charakter. Na decyzję wpłynęło naprawdę wiele czynników. Okres przygotowawczy i początek wiosny to tylko nieliczne z nich. To nie piłka ręczna czy siatkówka, gdzie są jasno określone role. Rozmawiamy z piłkarzami. 3-4 gra słabiej i trudno karać wszystkich, tym bardziej że mamy wrażenie, że bardzo się starają i grają w piłkę najlepiej, jak potrafią.

O nowym szkoleniowcu Pogoni prezesi rozmawiać nie chcieli.

Mroczek: - Może trzeba tę drużynę inaczej ułożyć. To rzecz skomplikowana. Szkoleniowców, którzy to potrafią, jest w Europie tylko kilku. Gdzieś tej szansy musimy szukać, żeby nie utknąć w atmosferze porażki i marazmu. To nie była dobra droga. Musimy też pamiętać, że jesteśmy beniaminkiem. Cel, jakim jest utrzymanie w ekstraklasie, jest dla nas sprawą oczywistą, bo na taki drugi wysiłek, na jaki zdobyliśmy się, żeby wywalczyć awans z I ligi, pewnie byśmy się już nie zdobyli. Pogoń i jej miejsce w ekstraklasie są dla nas najważniejsze, a ryzyko było już za duże.

Smolny: - Mamy nadzieję, że trener który przyjdzie - nie odbierając tych umiejętności Arturowi - będzie dobrym psychologiem i autorytetem, który spowoduje, że drużyna nie będzie się poddawała, przegrywając 1:0. Chcemy oglądać charakter w momentach, w których nie idzie. Na przestrzeni obu rund ten aspekt był u nas kulejący, bo żadnego meczu, w którym przegrywaliśmy, nie udało się wygrać. Chcielibyśmy oglądać Pogoń, która daje nam radość przez 90 minut. Długimi momentami oglądaliśmy ją jesienią, a teraz tego zabrakło.

Czy nowym opiekunem portowców zostanie Dariusz Wdowczyk? Klub oficjalnie tego we wtorek nie potwierdził, ale i nie dementował informacji przekazywanej przez wszystkie szczecińskie media.