Wdowczyk w Pogoni. Rozpoczęła się rozmowa z zespołem, później trening na boisku

O 14.30 Dariusz Wdowczyk zamknął się z zespołem i sztabem asystentów na rozmowie. - Mam nadzieję, że nie będzie to tylko monolog - mówił przed rozpoczęciem spotkania nowy trener Pogoni Szczecin.
Wdowczyk w środę przyjechał do Szczecina i od razu zabrał się do pracy. Przedstawił się drużynie przed południem, gdy piłkarze przechodzili fizyczne badania. Później prezentacja na konferencji prasowej, a o 14.30 rozpoczęła się zamknięta narada z zawodnikami.

- Będzie dużo teorii, która, wierzę w to, przełożyły się na grę na boisku - zapowiadał Wdowczyk. - Mam nadzieję, że nie będzie to tylko monolog. Chciałby, by piłkarze nabrali odwagi i aktywnie w rozmowie uczestniczyli. Pewnie będą mieli swoje spostrzeżenia, mają boiskowe doświadczenie. Pewnie mają swoje obawy, ale mam nadzieję, że dotrę do każdego.

Szkoleniowiec nie tylko łagodnie zapowiadał najbliższe godziny, ale i potrafił postraszyć swoich podopiecznych.

- O taktykach możemy mówić długo, ładnie opowiadać, ale... to zawsze jest płynne na boisku. Rozdzielimy akcenty ofensywne i defensywne, jednak piłkarze muszą być pazerni na boisku, wykazywać większą determinację - podkreślał Wdowczyk. - Najgorzej, jak ktoś będzie próbował się wieźć na garbie innych. Wtedy będzie miał kłopoty.

Wiosennych kłopotów Pogoni, które doprowadziły do zdymisjonowania Artura Skowronka, Wdowczyk nie chciał zbyt mocno rozdrabniać. Szkoleniowiec nie bagatelizował, ale też nie załamywał się, gdy padło pytanie o brak napastnika w zespole.

- Pogoń nie ma takiego lidera, który by strzelał bramki jak na zawołanie. To problem złożony, bo skoro nie ma snajpera, to może tę rolę muszą też przejmować inni? Kto im broni? Nawet obrońcy Pogoni mają słuszne warunki i też mogliby to wykorzystać. Brakowało jednak wiary, że można. Że można być pazernym na zdobywanie bramki. A ja będę wymagał zawsze walki, ambicji... - dodawał Wdowczyk.