Wdowczyk nie pomógł. Pogoń gładko przegrała z Lechem [ZDJĘCIA]

Kolejny mecz bez punktów Pogoni Szczecin. Lech Poznań wypunktował szczecińską drużynę bezlitośnie. Wynik 0:2 odzwierciedla różnice w klasie obu zespołów. Portowcy są coraz bliżej strefy spadkowej
Rozgrywany w świąteczny poniedziałek w Szczecinie mecz pełen był podtekstów. Na stadionie przy ul. Twardowskiego portowcy grali z odwiecznym rywalem z Poznania.

Zestawienie sił

Na trybunach zasiedli wrogo do siebie nastawieni kibice. Na ławce gospodarzy zadebiutował Dariusz Wdowczyk, który po kiepskim początku wiosny zastąpił na stanowisku szkoleniowca naszej drużyny Artura Skowronka. Wdowczykowi zależało na dobrym wyniku, bo tym meczem wracał na stanowisko szkoleniowca ekstraklasy po pięcioletniej przerwie (to kara za udział w korupcyjnym procederze kupowania meczów za czasów, gdy był trenerem Korony Kielce).

Poniedziałkowe spotkanie dla Portowców było szansą na przełamanie fatalnej passy (brak wygranej w 5 kolejnych ligowych meczach), a dla poznaniaków okazją do podtrzymania kapitalnej serii na wyjazdach (7 wygranych z rzędu).

Mecze z Lechem zawsze elektryzują kibiców obu zespołów. Tak było i tym razem: mimo święta i zimowej aury na stadion im. Floriana Krygiera przyszło ok. 10 tys. widzów. W sektorze dla gości zasiadło ok. tysiąca fanów "Kolejorza".

Śnieżkami w Lecha

Na trybunach gorąco było jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Najpierw kibice Pogoni i Lecha obrzucali się wyzwiskami, potem z trybun poleciało tysiące serpentyn, które już w czasie meczu okazały się zmorą podopiecznych Mariusza Rumaka. Za każdym razem, kiedy rzut rożny lub aut wykonywali przyjezdni, w ich stronę leciały serpentyny lub śnieżki. W 20. minucie w kierunku Gergo Lovrencsicsa poleciało tyle śnieżnych kul, że sędzia na chwilę przerwał zawody. Z utrudniającymi wznowienie gry kibicami negocjował nawet kapitan gospodarzy Edi.

Wdowczyk nie zaskoczył

W swoim pierwszym meczu Wdowczyk nie eksperymentował ze składem. Na murawę wybiegli zawodnicy, którzy stanowili o sile bądź też słabości Pogoni Skowronka. Miejsce w bramce zajął Dusan Pernis, który wygrał rywalizację z Radosławem Janukiewiczem. Już po 18 minutach z powodu urazu boisko musiał opuścić Przemysław Pietruszka. W jego miejsce na lewej obronie pojawił się nominalny skrzydłowy Mateusz Lewandowski.

Łatwe 0:1

Od pierwszych minut na boisku dominowali goście. Podopieczni Rumaka byli lepiej ustawieni i sprawiali wrażenie zdecydowanie szybszych. Kilkakrotnie groźnie atakowali, ale ich akcjom brakowało dokładnego wykończenia. Ale w 28. minucie Łukasz Teodorczyk dograł do Marcina Kamińskiego, a ten z ogromną łatwością ograł nieporadną defensywę Pogoni i strzałem w długi róg pokonał Pernisa.

Stracony gol, tradycyjnie już, podciął portowcom skrzydła. Przestali stwarzać jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Jasmina Buricia. Wcześniej szczecinianie, przynajmniej po stałych fragmentach gry, niepokoili obronę gości. Kilka minut przed przerwą niezłą sytuację zmarnował jeszcze Donald Djousse.

Kończące 0:2

Zaraz po przerwie goście uderzyli po raz drugi. Lovrencsics dograł do ustawionego przed polem karnym Aleksandyra Tonewa, a Bułgar uderzeniem zza pola karnego umieścił piłkę w siatce.

W drugiej części spotkania "działo się" też na trybunach. Fani Pogoni zaprezentowali sektorówkę, upamiętniającą postać wielce zasłużonego dla szczecińskiego klubu Floriana Krygiera. Gest hołdu okraszono odpaleniem rac, co dało widowiskowy, acz prawdopodobnie kosztowny dla Pogoni efekt. "Aktywni" byli też kibice przyjezdnych, z sektora których poleciało kilka petard.

Mimo zmiany trenera Portowcom nadal brakowało blasku. Irytowali niedokładnością i brakiem pomysłów w ofensywie. Katastrofalnie wyglądały skrzydła: Adrian Budka (już tradycyjnie) i Robert Kolendowicz zaprezentowali się poniżej krytyki. Na podobne określenia zasłużył Takafumi Akahoshi, który z piłkarza pretendującego do miana gwiazdy ekstraklasy jesienią, zmienił się w przeciętniaka wiosną.

Co dalej?

Na efekt nowych porządków w Pogoni pod wodzą trenera Wdowczyka, czyli na poprawę gry i ligowe punkty przyjdzie nam więc jeszcze poczekać. Oby ręka Wdowczyka widoczna była już w sobotę, kiedy Pogoń zmierzy się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.

20. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Pogoń Szczecin - Lech Poznań 0:2 (0:1)

Bramki. Lech: Kamiński (28.) i Tonew (47.).

Pogoń: Pernis - Tadrowski, Hernani, Noll Ż, Pietruszka (18. Lewandowski), Budka, Rogalski, Akahoshi, Edi (72. Chałas), Kolendowicz (59. Murayama), Djousse Ż.

Lech: Burić - Ceesay, Kamiński, Wołąkiewicz Ż, Henriquez, Lovrencsics, Murawski (71. Durdević), Trałka Ż, Hamalainen (60. Linetty), Tonew (79. Możdżeń), Teodorczyk.

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

Widzów: ok. 10 000.