Pogoń Szczecin zapłaci za swoich kibiców. Rzucali śnieżkami w piłkarzy Lecha

Odpalenie rac, rzucanie śnieżkami w piłkarzy Lecha i sędziów liniowych, opóźnienie meczu z powodu serpentyn zalegających na boisku - to skrócona lista wykroczeń popełnionych w poniedziałkowy wieczór na stadionie przy Twardowskiego. Za wybryki kibiców klub zapłaci kilkadziesiąt tysięcy złotych
- Delegat Polskiego Związku Piłki Nożnej nie ma jeszcze ukończonego raportu z tego meczu - mówił we wtorek rzecznik Pogoni Łukasz Kasprzyk. - Ale w związku z naruszeniem przepisów Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych spodziewamy się pisma mówiącego o nałożeniu kary finansowej.

Szczeciński klub może już szykować kilkadziesiąt tysięcy złotych, niewykluczone jest też zamknięcie części trybun. W poniedziałek na Twardowskiego nielegalna była nie tylko pirotechnika (ok. 25 rac), ale też wrzucenie na boisko kilkuset serpentyn, przez które sędzia wstrzymywał rozpoczęcie meczu.

Najbardziej niebezpieczne było jednak rzucanie śnieżkami i kawałkami lodu w piłkarzy Lecha, a także w sędziów liniowych. Pod koniec spotkania jeden z arbitrów poprosił nawet o pomoc medyczną, po tym jak trafiła go śnieżno-lodowa kula. Wcześniej o interwencję prosili głównego arbitra zawodnicy zespołu gości, Luis Henriquez i Gergo Lovrencsics. Inna sprawa, że obaj zawodnicy celowo opóźniali wznowienie akcji, prowokując publiczność.

Jak te ekscesy potraktuje PZPN i prowadząca rozgrywki spółka Ekstraklasa SA?

- Komisja Dyscyplinarna zbiera się w czwartek. Nie wiem, czy zajmie się również tym meczem. Może nastąpi to dopiero na następnym posiedzeniu - prognozuje Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN.

Komisja Ligi - organ jurysdykcyjny pierwszej instancji dla klubów ekstraklasy - na razie nie skomentowała poniedziałkowego meczu w Szczecinie. Zakłóciły go też inne wybryki - jeden z kibiców Pogoni przeskoczył ogrodzenie (ochroniarze zatrzymali go, zanim wbiegł na płytę boiska), a fani Lecha rzucali na murawę petardy hukowe.

- Kary nakładane są na klub, więc wyłożymy pieniądze, ale kibice nam je zwrócą - tłumaczy Kasprzyk. - Umowa podpisana ze Stowarzyszeniem "Portowcy" mówi o przekazywaniu na rzecz klubu równowartości kar nałożonych przez Wydział Dyscypliny i Komisję Ligi - dodaje.

Skąd stowarzyszenie weźmie pieniądze? Dostaje procent od sprzedaży biletów i karnetów na sektory 11 i 12. Pozyskuje też środki ze sprzedaży kibicowskich gadżetów.