Pogoń ma dwóch Japończyków, Jagiellonia jednego Koreańczyka

Takafumi Akahoshi jest już jedną z gwiazdek polskiej ekstraklasy, a Takuya Murayama na taką pozycję pracuje. Za to Tomasz Hajto czeka na eksplozję talentu Kim Min-Kyuna z Korei.
Po udanym transferze Aki do Pogoni działacze szczecińskiego klubu śmielej spoglądali na Japończyków. Jesienią obserwowali trójkę Azjatów z Gwardii Koszalin i zdecydowali się zatrudnić Murayamę. Na razie drugi Japończyk nie pokazał niczego szczególnego w Pogoni, choć zagrał już w 4 meczach. Dwóch w podstawowym składzie (Lechia, Piast) i dwóch jako zmiennik (Zagłębie, Lech). Murayama był sprawdzany na lewej i prawej pomocy.

"Jaga" też ma Azjatę. Zimą sprowadziła Kim Min-Kyuna z Korei Południowej, który został pierwszym Koreańczykiem w historii polskiej ekstraklasy. 25-latek trafił do Polski dzięki operatywności agenta i zaufaniu Tomasza Hajty, który ostatecznie zaakceptował jego kandydaturę.

Kim w Korei grał dwa sezony w FC Daegu (2009-2010), a następnie trafił do Japonii (Fagiano Okayama, II liga). Grywał na obu bokach lub w środkowej strefie pomocy.

Z Jagiellonią związał się na 2 lata, gra z 77. numerem na koszulce. Nie używa pełnego nazwiska, a jedynie "Kim". Hajto daje mu szansę gry - w lidze Kim zagrał już 3 razy (dwukrotnie w podstawowym składzie) oraz zaliczył 2 występy w Pucharze Polski z Wisłą Kraków. Z czterech spotkań, w których Kim wybiegł w pierwszej jedenastce, białostoczanie przegrali 3 i zremisowali w Gliwicach.