Sport.pl

Zmarnowana szansa. Pogoń nie dowiozła prowadzenia do końca [ZDJĘCIA]

Dobra gra i prowadzenie przez większość drugiej połowy nie wystarczyły Pogoni do odniesienia zwycięstwa nad Widzewem Łódź. Pogoń zremisowała 1:1, przełamując serię czterech porażek z rzędu. Zwycięstwa wiosną wciąż nie ma
W meczu z Widzewem trener Pogoni Dariusz Wdowczyk dokonał aż pięciu zmian w stosunku do przegranego meczu z Jagiellonią Białystok.

Część z nich była wymuszona (urazy Takafumiego Akahoshiego i Petera Hricki), część spowodowana słabszą formą zawodników (Tomasz Chałas), a za czerwoną kartkę pauzować musiał Emil Noll. Na ławce rezerwowych portowców po raz pierwszy zasiadł 19-letni napastnik, Norbert Neumann.

Choć pierwszy raz wiosną sprzyjała aura, na stadionie przy ul. Twardowskiego zjawiło się wyjątkowo niewielu kibiców Pogoni. W mocnej, 800-osobowej grupie przyjechali za to fani Widzewa.

Pogoń jak w transie

Od samego początku meczu gospodarze rzucili się do ataku. Pogoń pokazywała wszystko, czego dotychczas jej brakowało: odwagę, pomysłowość, błyskotliwość. Na większą lub mniejszą pochwałę za pierwszą połowę zasłużyła większość portowców, oprócz Adama Frączczaka (słabe krycie), Hernaniego (niepewność) i Donalda Djousse (złe decyzje na boisku). Podopieczni Wdowczyka grali lepiej, dłużej utrzymując się przy piłce i szukając okazji do wyjścia na prowadzenie.

Goście bramce szczecinian poważnie zagrozili w zasadzie raz, kiedy defensywa Pogoni nie popisała się przy rzucie wolnym i niepilnowany Thomas Phibel strzelił głową minimalnie niecelnie.

Pierwsza odsłona piątkowego spotkania była bezsprzecznie najlepszą, jaką Pogoń rozegrała tej wiosny. Przewagę miejscowych tuż przed przerwą mógł potwierdzić Kolendowicz, ale nie udało mu się pokonać bramkarza łodzian Macieja Mielcarza.

Edi trafia z karnego

Po zmianie stron obraz pojedynku nieco się zmienił. Dwie groźne akcje Widzewa były dla portowców ostrzeżeniem.

Gospodarze w porę zareagowali, przeprowadzając akcję, która przyniosła im prowadzenie. Takuya Murayama kapitalnym zagraniem wypuścił Frączczaka, a gdy ten wbiegał w pole karne, został sfaulowany przez Denisa Kramara. Arbiter Tomasz Musiał podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Edi, który wiosną jednego karnego wykorzystał (z Lechią), a drugiego zmarnował (z Piastem). Tym razem doświadczony Brazylijczyk okazał się pewnym wykonawcą "jedenastki": potężnym strzałem w lewy róg wyprowadził Pogoń na prowadzenie.

Stępiński wyrównuje

Potem drużyny atakowały na przemian. Najpierw w sytuacji sam na sam z Radosławem Janukiewiczem znalazł się Mariusz Stępiński, ale młodziutkiemu widzewiakowi zabrakło doświadczenia. Potem z wolnego świetnie podawał Edi, ale celnym strzałem głową nie zdołał popisać się Frączczak.

Kiedy wydawało się, że nic nie może odebrać Pogoni pierwszego wiosną zwycięstwa, do wyrównania doprowadził bezbarwny przez cały mecz Stępiński. Napastnik Widzewa wykorzystał dobrą wrzutkę wcześniejszego winowajcy - Kramara - a defensywa portowców znów nie popisała się z tzw. kryciem.

Szkoda punktów

Chwilę po stracie gola bohaterem mógł zostać debiutujący w Pogoni Neumann. Strzał rosłego napastnika wybronił jednak Mielcarz. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik nie uległ już zmianie i mecz w Szczecinie skończył się podziałem punktów.

Portowcy muszą żałować, bo przez większą część spotkania dominowali i zasłużyli na - jakże potrzebne - 3 punkty. Kolejna okazja do przełamania fatalnej serii bez zwycięstwa w przyszłą sobotę w Warszawie. Zadanie będzie z gatunku najtrudniejszych, bo rywalem będzie liderująca Legia.

22. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

Pogoń Szczecin - Widzew Łódź 1:1 (0:0)

Bramki. Pogoń: Edi (55. - rzut karny). Widzew: Stępiński (77.).

Pogoń: Janukiewicz - Frączczak (75. Rudol), Hernani Ż, Dąbrowski, Pietruszka, Murayama, Ława (69. Golla), Rogalski, Edi, Kolendowicz, Djousse Ż (75. Neumann).

Widzew: Mielcarz - Broź Ż, Phibel, Abbes Ż, Kramar Ż, Kaczmarek (75. Jonczyk), Bartoszewicz Ż (46. Dudek), Okachi, Batrović (58. Nowak), Pawłowski Ż, Stępiński.

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: ok. 3500.