Dariusz Wdowczyk: 3 punkty to nie jest dużo, ale nie jest też mało

Gratulacje dla GKS, bo 3 punkty są bardzo ważne. Przespaliśmy pierwszą połowę, zaczęliśmy anemicznie, za wolno, bez okazji bramkowych - podsumował szkoleniowiec Pogoni sobotni mecz z GKS na pomeczowej konferencji prasowej.
Kamil Kiereś, trener GKS Bełchatów

Jeszcze trzymają nas emocje, bo stawka meczu była wysoka. Uważam, że zdobyliśmy 3 bardzo cenne punkty, w kluczowym meczu dla rywalizacji o utrzymanie. Mogę jedynie trochę żałować, że w końcówce nie udało nam się strzelić kolejnych bramek, bo w bezpośrednich spotkaniach z Pogonią bylibyśmy lepsi. Teraz jest remis. Matematykę trzeba jednak odłożyć na bok. Mojej filozofii nie chcę teraz zmieniać. Wracamy do Bełchatowa, odpoczywamy, szykujemy się na kolejny mecz i walczymy o kolejne punkty. Czas pokaże, co ugramy.

Przebieg spotkania? Zagęściliśmy środkową strefę, wycofaliśmy się i szukaliśmy kontr. Nie wyglądało to dobrze do przerwy, ale po zmianie stron było już całkiem dobrze. Wykorzystaliśmy jedną szansę, później mieliśmy kolejne.

Jedyny minus tego meczu to sporo kartek. Trzech zawodników wypadnie mi ze składu na mecz z Zagłębiem. Ale z problemami mamy do czynienia od początku wiosny, więc mogliśmy się przyzwyczaić i nawet z nimi sobie jakoś radzimy.

Dariusz Wdowczyk, trener Pogoni Szczecin:

Gratulacje dla GKS, bo 3 punkty są bardzo ważne. Przespaliśmy pierwszą połowę, zaczęliśmy anemicznie, za wolno, bez okazji bramkowych. Szybko zmieniłem Roberta Kolendowicza, bo nic nie wnosił do naszej gry. A miało to wyglądać inaczej, bo chcieliśmy atakować. Druga lepsza, nacieraliśmy, ale wciąż nie było dobrych sytuacji. Brakowało pomysłu na to, jak rozgrywać i kończyć akcje. Wiem, że wygrana GKS mogła być wyższa, bo nadziewaliśmy się na kontry, ale nie miało to większego znaczenia, gdy chcieliśmy doprowadzić do remisu.

Żałujemy, że kończymy też ważny mecz bez zwycięstwa, ale... takie jest życie. Musimy jakoś zebrać się w sobie, zmobilizować i spróbować do Chorzowa pojechać z lepszym nastawieniem. Przyznaję, że na razie dużo powodów do optymizmu nie ma. Pamiętajmy jednak, że nadal mamy przewagę 3 punktów - nie jest to dużo, ale nie jest to mało.