Pogoń może uratować ekstraklasę. Z nami [KOMENTARZ]

Aż ciśnie, by wymienić z nazwiska piłkarzy Pogoni, którzy rozczarowali wiosną lub którzy nie rokują już nadziei na przyszłość.
Na pewno nie byłaby to krótka lista. Przy każdym nazwisku mógłbym umieścić też krótką ocenę, wylać trochę złości i złośliwości. Ale jakie to ma teraz znaczenie? Czy to pomoże drużynie utrzymać się w ekstraklasie?

Nie. Trener Dariusz Wdowczyk nie ma wielkiego pola manewru, nie może teraz uzupełnić zespołu o nowych piłkarzy. Musi bazować na tym, co ma. Niestety, ostatnio przyznał, że sytuacja jest trudna, a on dostrzega brak umiejętności radzenia sobie na boisku w tej nerwowej atmosferze. To sygnał, że zmiany są koniecznością już latem. Teraz jednak musi bazować na jeszcze większym zaangażowaniu, charakterze.

"Jeszcze nie spadliśmy, jeszcze nie jest czas, by spisywać nas na straty. Można nam pomóc" - mówił po przegranej z GKS Bełchatów kapitan zespołu Pogoni Szczecin Bartosz Ława.

Racja. Sytuacja Portowców jest trudna i choć równie trudno o jakiś wielki optymizm, to jednak nie jesteśmy w beznadziejnym położeniu. Przed Pogonią m.in. wciąż dwa mecze w Szczecinie. Przy większym szczęściu, mobilizacji, ale i wsparciu nas - sympatyków Pogoni - możemy tę ekstraklasę uratować.

Jak najbardziej przyłączam się więc do apelu Bartosza Ławy. Trzymam kciuki, wierzę, że ta ekstraklasa zostanie uratowana. Do wyjaśnienia losów Pogoni - powstrzymam się z ocenami klasy zawodników czy innych elementów, które mają wpływ na drużynę. Powodzenia, Portowcy. Ekstraklasa w Szczecinie jest potrzebna, to wciąż jedyny poważny argument, by nasze miasto wybudowało piłkarski obiekt na miarę choćby polskiej elity. Gdy Pogoń spadnie do I ligi, będziemy mogli temat zamknąć w archiwach.

Przed Pogonią wyjazd do Chorzowa. Ruch nie jest jeszcze pewny miejsca w elicie na kolejny sezon, więc pewnie nie można liczyć na jego brak mobilizacji. Ale nie jest to zespół, któremu nie można wyrwać choćby punktu. Nieważne w jakim stylu - chciałbym, by Pogoń na Śląsku nie przegrała.



O jedność w środowisku pogoniarskim zaapelował też portal pogon.v.pl. Pomysł jak najbardziej godny pochwały i promocji, a sama przemiana też przyszła w porę, bo wcześniej z bardzo poczytnego serwisu wylewał się jad złości w kierunku Pogoni. Ale redaktorzy "v" też doszli do wniosku, że Portowcom trzeba pomóc na finiszu rozgrywek. W portalu można wypełnić nawet stosowne deklaracje solidarności z drużyną.