Pogoń Szczecin przegrywa z Hapoelem. Grali piłkarze rezerwowi

Ósmy zespół ekstraklasy Izraela okazał się lepszy od Portowców w sparingu, który został rozegrany w Międzychodzie.
Zgodnie z oczekiwaniami sztab trenerski Pogoni dał w tym towarzyskim spotkaniu pograć zawodnikom, którzy nie wystąpili w piątek w Lubinie bądź też mieli mały wkład w zwycięstwo. Jednym słowem - dostali szansę, by przekonać szkoleniowca do siebie.

Po raz pierwszy w szczecińskiej drużynie zaprezentował się zatrudniony przed tygodniem Wojciech Lisowski, a sparing okazał się też kluczowy dla testowanego Mikołaja Lebedyńskiego. Napastnik był w Międzychodzie aktywny, został sfaulowany w polu karnym rywali i Abdul Ouedraogo pewnie pokonał bramkarza Hapoelu z karnego. Doprowadził tym samym do remisu.

W drugiej połowie Lebedyński pokazał się jeszcze raz. 10 minut przed końcem ustalił wynik meczu na 3:2 dla Izraelczyków.

Pogoń, choć grała drugim garniturem, mogła pokusić się o lepszy wynik. W końcówce pierwszej połowy i w drugiej części miała kilka dobrych okazji, ale piłkarzom brakowało szczęścia.

Pogoń Szczecin - Hapoel Beer Szewa 2:3 (1:1)

Bramki dla Pogoni: Ouedraogo (30. - karny), Lebedyński (82.)

Pogoń: Dawid Kudła (46. Krystian Rudnicki) - Wojciech Lisowski, Sebastian Rudol (60. Julien Tadrowski), Michał Koj, Przemysław Pietruszka, Łukasz Zwoliński, Edi, Dawid Kort (60. Lucas dos Santos), Abdul Ouedraogo, Alan Błajewski (60. Mateusz Wilk), Mikołaj Lebedyński.

- Widać było, że rywale bardziej czuli grę. My graliśmy młodym składem i musimy jeszcze trochę potrenować, aby kreować dobre akcje. Spora część zawodników z naszej drużyny, to piłkarze wciąż nieopierzeni. Mieliśmy lepsze i gorsze momenty. Słabszych trzeba się pozbyć i wtedy będzie OK - mówił Przemysław Pietruszka, lewy obrońca Pogoni.

- Pierwsza połowa lepsza w naszym wykonaniu, druga już pod dyktando Hapoelu - uważa bramkarz Dawid Kudła.

Wtorkowe spotkanie miało być i było testem dla dublerów, którzy chcieliby grać w pierwszym zespole w meczach ekstraklasy. W Międzychodzie nikt nie zagrał na tyle dobrze, by dać trenerowi Wdowczykowi sygnał, że może bez ryzyka zagrać w sobotę z Legią Warszawa.

- Zagraliśmy z klasowym przeciwnikiem, a tacy obnażają rzeczy, nad którymi musimy pracować - zauważył Maciej Stolarczyk, drugi trener Pogoni. - Najwięcej błędów popełniliśmy w obronie, ale były też dobre strony, potrafiliśmy się utrzymywać przy piłce czy zagęścić środek pola.