Sport.pl

Tomasz Chałas z Pogoni: Legia w pierwszej kolejce straciła bramkę, a my nie

- Nie czuję żadnej presji. Sytuacje w sobotę na pewno będą. Nieistotne, czy ja je będę miał, czy ktoś inny. Ważne, żeby piłka wpadła do siatki - mówi napastnik Pogoni Szczecin, który w przeszłości pół roku spędził w Legii Warszawa, sobotnim przeciwniku portowców.
Rozmowa z napastnikiem Pogoni

Marcin Gigiel: Przyjaźń kibiców Pogoni i Legii jest wszystkim świetnie znana. Dla zawodnika, który bronił barw obu tych drużyn, mobilizacja przed sobotnim starciem jest szczególna?

Tomasz Chałas: Przed każdym meczem motywuje się tak samo i te emocje są podobne. Do każdego spotkania podchodzimy mocno skoncentrowani. Trzeba w sobotę wygrać i pokazać się z dobrej strony w inauguracji sezonu przed własną publicznością.

Śledzicie doniesienia o kolejkach przed kasami i z niecierpliwością czekacie już na spotkanie przy pełnych trybunach?

- Oczywiście, dochodzącą do nas takie informacje, ale skupiamy się przede wszystkim na przygotowaniach do meczu. Chcemy wyjść na boisko i zagrać jak najlepiej, by nasza postawa podobała się kibicom.

Na papierze potencjał Legii jest ogromny. To najsilniejsza drużyna w ekstraklasie?

- Na pewno jest jednym z najtrudniejszych rywali. Choćby dlatego, że to aktualny mistrz Polski. Grają o Ligę Mistrzów, mają bardzo dobrych zawodników. Trzeba podchodzić do tego zespołu z dużym szacunkiem.

Warszawianie są po pierwszej kolejce liderem, ale wy też bardzo dobrze zaczęliście sezon. Zwycięstwo na inaugurację dodaje skrzydeł?

- Zgadza się. Każde zwycięstwo dodaje pewności siebie i animuszu do walki o kolejne wygrane. Dzięki temu jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani do najbliższego meczu. W pierwszej kolejce Legia straciła bramkę, a my nie. Także pod tym względem jesteśmy lepsi.

W meczach z takimi przeciwnikami jak Legia raczej trudno o stworzenie wielu klarownych sytuacji. To wiąże się z dodatkową presją dla napastników, którzy muszą błysnąć dużą skutecznością?

- Tak naprawdę nie czuję żadnej presji. Sytuacje w sobotę na pewno będą. Nieistotne, czy ja je będę miał, czy ktoś inny. Ważne, żeby piłka wpadła do siatki.

Strzelając bramkę, przypomniałby się pan warszawskiej publiczności.

- Na pewno mobilizacja jest duża, ale nie patrzę na to spotkanie przez pryzmat tego, żeby się przypominać kibicom. Jeśli będę dobrze grał, niezależnie z jakim przeciwnikiem, to kibice poznają moje nazwisko. Dlatego ten mecz traktuję jak każdy inny. Ważne, żeby skupić się na sobie i zagrać bardzo dobre spotkanie.