Maksymilian Rogalski z Pogoni: Legia to lekcja, ale zakończona niedosytem

Czas już myśleć o meczu w Bydgoszczy. Wiemy, że Zawiszy nie udały się dwa pierwsze mecze i liczą na przełamanie i punkty z nami. Nas prezenty nie interesują - mówi defensywny pomocnik Pogoni Szczecin.
Jakub Lisowski: Pierwsze słowa w szatni po meczu z Legią?

Maksymilian Rogalski: Hmm... Tak szybko się wszystko działo, rozbieganie, odnowa. Niedosyt był ogromny, bo wynik był zbyt duży. Porażka 0:3 w żaden sposób nie odzwierciedlała przebiegu meczu. Dla nas to kolejna lekcja, ale kończyliśmy ją z niedosytem.

Bo czuliście, że Legia jest w waszym zasięgu, ale przez brak skuteczności nic nie udało się ugrać?

- Zgadza się. Ale trzeba przyznać, że straciliśmy też głupie bramki. Pierwsza po stałym fragmencie gry, druga po dziwnym nieporozumieniu w obronie. I to w sumie ustawiło mecz. Nikt jednak nie może powiedzieć, że Legia nas zdominowała do tego stopnia, że zasłużenie wygrała tak wysoko. Przyjechał do nas mistrz Polski, respekt był, ale mając stan 0:1 do przerwy, wyszliśmy na drugą połowę bardzo zmotywowani, z większą agresją chcieliśmy zaatakować i to zrobiliśmy. To my przeważaliśmy, ale dostaliśmy bramkę na 0:2, a po chwili jeszcze była czerwona kartka dla Donalda. Szkoda, mieliśmy kilka bardzo dobrych szans, które powinny zakończyć się bramką. Różnie mogło być, ale to już historia.

W Lubinie otworzyliście wynik po dobrze wykonanym rzucie wolnym, z Legią niemal kopia sytuacji i gol dla mistrza.

- Za bardzo się cofnęliśmy pod swoją bramkę, co ułatwiło zadanie Legii, a maksymalnie utrudniło pracę Radkowi. Legia jest takim zespołem, który potrafi wykorzystać błędy przeciwnika, fakt, że ktoś na moment przysypia w polu karnym.

Byliście zaskoczeni tym, że trener Jan Urban postawił na najsilniejszy skład przeciwko wam. Już nie kombinował z młodymi zawodnikami.

- Raczej nie. Wiemy dobrze, że Legia dysponuje szerokim składem, ma wielu świetnych zawodników i mogła być różnie ustawiona, a nie traciłaby na wartości. Kto by nie zagrał - podeszlibyśmy z ogromnym respektem. Zagrali w optymalnym składzie i może to był efekt obaw przed nami po naszym pierwszym występie z Zagłębiem. A może trener Urban chciał sprawdzić zespół, który zagra w środę z Molde w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Przyszło nam się zmierzyć z mistrzem i szkoda, że tak się to skończyło.

Lekcja przed Zawiszą?

- Jak z każdego meczu, wyciągamy wnioski, poprawiamy grę i szukamy kolejnych punktów. Wiadomo, że musimy poprawić skuteczność, bo gdyby ta nie zawiodła, to z Legią byłoby inaczej. Czas już myśleć o meczu w Bydgoszczy. Wiemy, że Zawiszy nie udały się dwa pierwsze mecze i liczą na przełamanie i punkty z nami. Nas prezenty nie interesują, będziemy chcieli tam pokazać, że możemy punktować. A to, że Zawiszę prowadzi trener Ryszard Tarasiewicz, nie ma aż tak dużego znaczenia. Dobrze zna nas, ale i my wiemy, co może zrobić przeciwko nam. Obecna Pogoń inaczej gra od Pogoni Tarasiewicza, ale osoba trenera na pewno doda smaku piątkowemu spotkaniu.

def