Bohater meczu z Koroną: Utarłem nosa niejednemu krytykowi

Satysfakcja jest podwójna. Nie dość, że wygraliśmy, to jeszcze strzeliłem dwie bramki. Pozostaje mi się tylko cieszyć - mówił Jakub Bąk z Pogoni, która w sobotę, po dramatycznym meczu, pokonała Koronę Kielce 3:2
Bąk zaliczył prawdziwe "wejście smoka". Pojawił się na boisku po przerwie, gdy Pogoń grała w dziesiątkę, a potem dwukrotnie pokonał bramkarza gości. Najpierw wyprowadził szczecinian na prowadzenie 2:1, a później zdobył decydująca bramkę na 3:2.

- Bohaterami są wszyscy piłkarze, cała drużyna. Ja tylko dołożyłem swoją cegiełkę na koniec - podkreślał skromnie po ostatnim gwizdku Bąk. - Pokazaliśmy w tym meczu charakter i ambicję. To zaprocentowało.

Radość skrzydłowego portowców była tym większa, że to jego pierwsze trafienia na boiskach ekstraklasy. W osiemnastu wcześniejszych meczach nie udało mu się wpisać na listę strzelców.

- Gdy w sobotę się obudziłem powiedziałem sobie, że jeśli trener da mi szansę, na pewno strzelę bramkę. Z taką myślą podchodziłem do tego spotkania i cieszę się, że się udało. To było moje marzenie, by strzelić bramkę Koronie - mówił Bąk, który w przeszłości reprezentował barwy gości.

W Kielcach skrzydłowy Pogoni spędził dwa i pół roku, rozegrał siedem spotkań w pierwszej drużynie. W poprzednim sezonie został wypożyczony do GKS Tychy, a latem trafił do Szczecina.

- Bardzo się cieszę, że strzeliłem te bramki właśnie Koronie. Utarłem nosa niejednemu krytykowi - podkreślał 20-latek.

Potwierdzić wysoką formę będzie miał okazję już we wtorek, kiedy Pogoń zagra u siebie z Piastem Gliwice. Początek meczu o 18.