Sport.pl

Pogoń powalczy w Łodzi o podium na półmetku rozgrywek

EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. Dla Portowców będzie to trzeci mecz w ciągu tygodnia. Po dwóch wygranych nikt jednak nie zwraca uwagi na zmęczenie.
Najpierw w dramatycznych okolicznościach pogoniarze pokonali 3:2 Koronę Kielce, a później rozbili 4:0 Piasta Gliwice. Duży udział w obu zwycięstwach miał Marcin Robak. Napastnik Pogoni w meczach ze swoimi dawnymi klubami strzelił trzy bramki (wszystkie Piastowi) i wypracował dwa rzuty karne. W sobotę znów stanie naprzeciw byłych kolegów.

- Miejmy nadzieję, że będzie podobnie i zwyciężymy - mówi Robak. - Występowałem w Widzewie przez dwa i pół roku i wiem, że nie gra się tam łatwo. Drużynom, które tam przyjeżdżały, trudno było wywieźć choćby jeden punkt. My po dwóch wygranych meczach w Szczecinie jesteśmy pewni siebie i w takim nastroju pojedziemy do Łodzi.

Pogoń będzie musiała sobie radzić bez kontuzjowanego Ediego. Do składu po pauzie za kartki wraca Wojciech Golla, a treningi po urazie mięśnia dwugłowego wznowił już Mateusz Lewandowski. Poobijani po meczu z Piastem byli Adam Frączczak i Takuya Murayama, ale ich występ w sobotę nie jest zagrożony.

Spotkanie z Widzewem zakończy pierwszą serię spotkań sezonu zasadniczego, ale jesienią kluby ekstraklasy rozegrają jeszcze sześć spotkań rewanżowych. Szczecinianie zajmują obecnie 4. miejsce w tabeli ze stratą zaledwie dwóch punktów do prowadzącej Legii Warszawa. Przy korzystnych wynikach na innych boiskach, zwycięstwo może więc dać portowcom pozycję lidera na półmetku rozgrywek. Swoje mecze musiałyby jednak przegrać Legia (u siebie z Zagłębiem Lubin) i Górnik Zabrze (na wyjeździe z Lechem Poznań), a Wisła Kraków w Bielsku-Białej może co najwyżej zremisować z Podbeskidziem.

Portowcy na wyjeździe jeszcze w tym sezonie nie przegrali. Zmierzą się z Widzewem, który w ostatnich miesiącach budowany był niemal od podstaw. Klub opuścili bowiem najlepsi zawodnicy na czele z Bartłomiejem Pawłowskim (Malaga CF), Mariuszem Stępińskim (1. FC Nurnberg), Łukaszem Broziem (Legia) i Thomasem Phibelem (Amkar Perm). W ich miejsce ściągnięto głównie obcokrajowców. W ostatniej kolejce w pierwszym składzie łodzian wybiegło aż siedmiu 'stranierich', a dwóch kolejnych weszło na boisko z ławki. W takim składzie personalnym Widzew radzi sobie słabo. Zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, tracąc do szczecinian aż 15 punktów.

- Jesteśmy na początku drogi. Drużyna była kompletowana przez cały okres przygotowawczy, a zgrywać musiała się w ligowych meczach - tłumaczy Rafał Pawlak, trener łodzian. - A głównym czynnikiem, który składa się na dobre wyniki Pogoni jest moim zdaniem to, że od dłuższego czasu gra w tym samym składzie. Piłkarze są więc zgrani, ufają sobie.

Pawlak zastąpił w trakcie sezonu Radosława Mroczkowskiego. W przeszłości przez rok występował w Pogoni czasów Lesa Gondora. Teraz debiutuje w elicie jako szkoleniowiec, ale początku nie ma najlepszego. Jego bilans z Widzewem to jak na razie zwycięstwo i 4 porażki.

W sobotę nie będzie mógł skorzystać z hiszpańskiego stopera Jonathana de Amo (czerwona kartka w ostatnim meczu), pod znakiem zapytania stoi występ trenującego indywidualnie Marcina Kaczmarka. Zagra za to najlepszy strzelec zespołu Łotysz Eduards Visnakovs (7 bramek), któremu PZPN anulował czwartą żółtą kartkę otrzymaną we wtorek w Krakowie (Widzew przegrał z Wisłą 0:3).

Transmisja spotkania w Canal+ Sport i Polsacie Sport.