Maciej Dąbrowski z Pogoni: Wiemy, po co pojedziemy do Wrocławia

Portowcom nie udało się po raz pierwszy pokonać Zawiszy w tym sezonie.
Drugi mecz o punkty zakończył się remisem 1:1. W Bydgoszczy Pogoń zdominowała pierwszą połowę i zasłużenie prowadziła 1:0, ale po przerwie oddała inicjatywę i Herold Goulon - przy dużym wsparciu szczęścia - wyrównał strzałem z dystansu. Pogoń miała tam piłki meczowe w końcówce, ale zawiodła skuteczność Jakuba Bąka.

Rewanż był podobny, choć już do przerwy był remis 1:1. Gościom udała się jedna kontra przed przerwą, w okresie, gdy to Portowcy przeważali. Po zmianie stron - to przyjezdni mieli więcej okazji bramkowych.

- Wynikało to z tego, że poszliśmy do przodu, bo chcieliśmy zdobyć zwycięskiego gola. My też mieliśmy swoje okazje i równie dobrze mogło się skończyć 3:3 lub 5:5. Remis jest sprawiedliwy - mówił po meczu Maciej Dąbrowski. Stoper Pogoni w swojej karierze reprezentował Zawiszę, ale... - Motywacja była taka sama - skwitował.

Różnice między dwoma spotkaniami ligowymi też były. Pierwsza - różnica w potencjale Zawiszy. W 3. kolejce beniaminek wciąż wyglądał na... beniaminka. Potencjał drużyny nie był tak duży, jak obecnie.

Druga różnica - pogodowa. W Bydgoszczy zespoły grały latem, przy piłkarskiej pogodzie. W Szczecinie - chłód, nieprzyjemny wiatr, zimno. Niespecjalnie dziwiła kiepska (ok. 4 tys.) frekwencja na meczu i jeszcze raz można było się utwierdzić, że nowy stadion jest w Szczecinie potrzebny.

- Warunki i dla nas były kiepskie, murawa grząska i ciężko się chwilami biegało. Większy wysiłek pozostanie w nogach i może to mieć wpływ na nas na meczu ze Śląskiem - mówił Dąbrowski.

Nie była to optymistyczna 'sygnalizacja' obrońcy Pogoni Szczecin.

- Wiemy, po co pojedziemy do Wrocławia. Jesteśmy profesjonalistami i na trudne warunki nie możemy narzekać. W poniedziałek zagramy o wygraną - obiecywał Maciej Dąbrowski.