Sport.pl

Pogoń podzieliła się punktami z Jagiellonią. Ciekawy mecz w Szczecinie

Piłkarze Pogoni Szczecin nie potrafili wygrać szóstego meczu z rzędu w ekstraklasie.
Piłkarze Pogoni i Jagiellonii przyzwyczaili już kibiców, że ich starcia są zazwyczaj zacięte i emocjonujące. Nie inaczej było w sobotę. Goście co prawda oddali tylko jeden celny strzał, ale wystarczyło im to, by wywieźć ze Szczecina jeden punkt.

W 18. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Takafumi Akahoshi dośrodkował, a całą akcję na drugim słupku zamknął Mateusz Lewandowski. Dla 20-letniego lewego obrońcy było to drugie trafienie w historii występów w Pogoni. Pierwsze zaliczył w debiucie w granatowo-bordowych barwach, gdy szczecinianie w sezonie 2011/12 grali jeszcze w I lidze.

Portowcy podobnie jak w czterech poprzednich spotkaniach nie potrafili jednak utrzymać przewagi. Rywale odpowiedzieli błyskawicznie, bo już po dwóch minutach. Wrzutkę Daniego Quintany celnym strzałem głową z najbliższej odległości wykończył Ugochukwu Ukah.

Szczecinianie problemy mieli z grą w defensywie, ale z przodu potrafili stwarzać sobie dogodne sytuacje. Świetne prostopadłe piłki zagrywał tego dnia Maksymilian Rogalski. Tylko do swoich kolegów i Ukaha może mieć pretensje, że w sobotę nie dopisał do swojego dorobku asysty. Najpierw Nigeryjczyk zablokował strzał Adama Frączczaka, a później uderzenie Akahoshiego.

Goście też odgryzali się groźnymi akcjami, a o ich sile ofensywnej stanowiło trio: Quintana, Dawid Plizga, Mateusz Piątkowski. Zwłaszcza Hiszpan wyróżniał się techniką i kreatywnością.

Po zmianie stron inicjatywa należała do Pogoni. Dwie dogodne okazje na jej początku zmarnował Marcin Robak. Po dwójkowej akcji Lewandowskiego z Takuyą Murayamą jego strzał został zablokowany. Nie poszczęściło mu się też w zamieszaniu podbramkowym po rzucie wolnym, gdy mógł wepchnąć piłkę do siatki niemal z linii bramkowej.

Dodajmy, że Rogalski bliski zaskoczenia bramkarza rywali był nawet po strzale z rzutu wolnego z 40 metrów. Potężne uderzenie świetnie sparował jednak Krzysztof Baran.

W końcówce walki toczyła się głównie w środku pola. Przechylić szalę zwycięstwa na korzyść przyjezdnych mógł Bekim Balaj. Jego szarżę ofiarnym wślizgiem zatrzymał jednak Wojciech Golla.

Sobotnie starcie było ostatnim w tym roku na stadionie przy ulicy Twardowskiego. Przed zimową przerwą szczecinianie zagrają jeszcze na wyjeździe z Wisłą Kraków. Mecz zaplanowano na poniedziałek 16 grudnia.