W tym wieku Pogoń na terenie Wisły jeszcze nie wygrała

Pogoń Szczecin w spotkaniach ligowych mierzyła się z Wisłą 69 razy. Wygrała 19 meczów, 21 zremisowała. Na stadionie w Krakowie zwyciężyła w sześciu starciach, po raz ostatni w 2000 roku.
Portowcy wygrali wtedy 2:1 po dwóch bramkach Sergiusza Wiechowskiego i honorowej bramce Tomasza Frankowskiego z rzutu karnego. Ten pojedynek świetnie zapamiętał Radosław Majdan, stojący wówczas między słupkami Pogoni. Wychowanek szczecińskiego klubu największe sukcesy osiągał później właśnie w Wiśle. Najciekawsze mecze wspominał w rozmowie z szczecin.sport.pl.

- Mecze z Wisłą były bardzo ciężkie dla Pogoni, bo krakowianie zawsze walczyli o mistrzostwo. Pamiętam spotkania z sezonu 2000/01, bo wtedy byliśmy w stanie się im przeciwstawić. W Szczecinie na trybunach był komplet publiczności. Wybroniłem rzut karny [strzelał Tomasz Frankowski - red.] i zremisowaliśmy 0:0. W Krakowie wygraliśmy 2:1. Zdobyliśmy wicemistrzostwo, a Wisła mistrzostwo - mówił Majdan. - Po stronie Wisły pamiętam pierwszy mecz w Szczecinie, gdy zostałem bardzo miło przywitany. Spotkania z Pogonią, jako z moim dawnym klubem, były dla mnie trudne w sferze mentalnej. Na moje poczynania ze zdwojoną uwagą patrzyli też krakowscy kibice, czy przypadkiem z sentymentu nie puszczę jakiejś bramki (śmiech). Mniej przyjemna sytuacja miała miejsce w Pucharze Polski [w 2005 roku, w ćwierćfinale PP Wisła wygrała u siebie 1:0 i awansowała dalej - red.]. Po starciu w polu karnym na pytanie sędziego odpowiedziałem, że nie faulowałem, bo tak mi się wydawało. Później na powtórkach zobaczyłem, że karny chyba jednak Pogoni się należał.

Same złe wspomnienia z Krakowa ma jak na razie Dariusz Wdowczyk. Jako trener na stadionie Wisły jeszcze nie wygrał, a przyjeżdżał tam już z Polonią i Legią Warszawa. W poniedziałek na obiekcie przy ulicy Reymonta po raz pierwszy pojawi się, prowadząc Pogoń.