Patryk Małecki: Nie przyszedłem do Pogoni, żeby komuś przeszkadzać czy robić kłopoty

Jestem tu po to, żeby pomóc zespołowi w wygrywaniu meczów i zdobywaniu punktów - mówi bohater najgłośniejszego zimowego transferu ekstraklasy. Od niedzieli nowy nabytek Pogoni Szczecin trenuje wraz z kolegami na zgrupowaniu w Pogorzelicy.
Rozmowa z nowym skrzydłowym Portowców

Maciej Żmudzki: Jak wrażenia po pierwszych treningach z nowymi kolegami, złapał pan z kimś lepszy kontakt?

Patryk Małecki: Bardzo pozytywne. Już podczas rozgrywek ligowych było widać, że w Pogoni jest wielu zawodników, którzy potrafią grać w piłkę. Drużyna prezentuje ofensywny futbol, ma bardzo dobrego trenera i dlatego po otrzymaniu propozycji ze Szczecina nie wahałem się zbyt długo. Co do kontaktów - na razie ciężko powiedzieć, bo w mieście jestem dopiero od paru dni. Wszyscy są dla mnie bardzo mili i razem ciężko pracujemy. Ja też nie przyszedłem do Pogoni, żeby komuś przeszkadzać czy robić kłopoty. Jestem tu po to, żeby pomóc zespołowi w wygrywaniu meczów i zdobywaniu punktów. Atmosfera w drużynie jest naprawdę fajna i sądzę, że na bliższe poznanie przyjdzie czas podczas obozów przygotowawczych.

Był już czas na jakiś dłuższy spacer po Szczecinie?

- Tak, w trakcie szukania mieszkania udało mi się zobaczyć niezły kawałek miasta. Pojeździłem po kilku dzielnicach i na razie próbuję je sobie poukładać w głowie. Na to przyjdzie jednak pora i na pewno za jakiś czas będę się już dużo lepiej orientował. Pierwsze wrażenia są jednak pozytywne, miasto mi się od razu spodobało i czuję się tu naprawdę dobrze.

Brakuje panu czegoś w porównaniu z Krakowem?

- Powiem szczerze, niczego. Jest mi dobrze, zostałem miło przyjęty w klubie i z całą pewnością nie mam na co narzekać.

Ale rynku jak w Krakowie nie mamy.

- A szkoda! W Szczecinie są za to różne inne atrakcje, więc generalnie i tak wychodzi na plus.

Zgrupowanie w Pogorzelicy to pana pierwszy obóz nad morzem? Z Krakowa było jednak nieco dalej.

- Zgadza się, podczas mojego pobytu w Wiśle nigdy nie mieliśmy zimowego obozu nad morzem, więc to jest dla mnie pewna nowość. Ale nie oszukujmy się, nie pojechaliśmy tam po to, żeby poleżeć czy pozwiedzać. Musimy ciężko trenować, żeby właściwie przygotować się do rozgrywek ligowych. Chcemy dobrze wystartować, fajnie grać i przede wszystkim zdobywać punkty.

Zakładam, że była już rozmowa w cztery oczy z trenerem. Czego Dariusz Wdowczyk od pana oczekuje?

- Szczegóły tej rozmowy pozostaną między nami. Ogólnie mówiąc, trener przedstawił mi swoją filozofię gry i powiedział, czego ode mnie wymaga. Do mnie należy teraz to, żeby jego oczekiwania właściwie spełnić i odpłacić mu za zaufanie, którym mnie obdarzył.

Kto był piłkarskim idolem nastoletniego Patryka Małeckiego?

- Przede wszystkim Maciek Żurawski, który wtedy grał w Wiśle. To była moja zdecydowanie ulubiona postać. Jeśli chodzi o zagranicę, to nie ukrywam, że zawsze bardzo lubiłem obserwować grę Samuela Eto'o oraz Wayne'a Rooneya. Teraz z kolei istnieje wielu piłkarzy, którym mogę się przypatrywać godzinami, ale takiego ulubionego to chyba obecnie nie mam.

A za który zagraniczny klub najmocniej trzyma pan kciuki?

- Manchester United.