Bartosz Ława z Pogoni: Te trzy tygodnie bez piłki bardzo się dłużyły

Cieszymy się, że wróciliśmy do treningów. Piłka to nie tylko nasza praca, ale też i pasja - podkreśla kapitan Pogoni Szczecin. Portowcy w środę rozegrają pierwszy tej zimy sparing. W Pobierowie zmierzą się z Chojniczanką Chojnice.
Ława to najbardziej doświadczony piłkarz w kadrze Pogoni. Jest jednym z trzech zawodników, którzy skończyli już 30 lat. W czasie zimowych przygotowań do jego zadań będzie należało również wprowadzenie do drużyny młodych graczy. A na zgrupowanie w Pogorzelicy pojechało aż 9 nastolatków.

Rozmowa z kapitanem Pogoni Szczecin

Maciej Żmudzki: Jak pierwsze treningi w nowym roku, obyło się bez spektakularnych spóźnień?

Bartosz Ława: Tak, wszyscy wrócili na czas i trzeba przyznać, że każdy bardzo profesjonalnie prowadził się w tym świątecznym okresie. Nikt nie przyniósł ze sobą dodatkowych kilogramów, wyniki badań wydolnościowych również są zadowalające, więc wszystko jest w jak najlepszym porządku. Cieszymy się, że wróciliśmy do treningów. Piłka to nie tylko nasza praca, ale też i pasja. Nasze organizmy są uzależnione od ruchu i dlatego takie trzy tygodnie przerwy od futbolu bardzo się dłużą. Krótko mówiąc, wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego, że treningi znów się zaczęły.

W drużynie pojawiło się kilka nowych twarzy. Co kapitan zespołu sądzi o tych nabytkach?

- Jestem przekonany, że będą dla nas wzmocnieniem. Wyróżnić trzeba oczywiście Patryka Małeckiego, który już w pierwszych dniach treningów udowodnił, że ma w sobie dużo piłkarskiej jakości. Wydaje mi się, że jest to zawodnik, jakiego nam brakowało - taki, który w ważnych momentach będzie w stanie zrobić różnicę. Mam nadzieję, że szybko wkomponuje się do zespołu, ponieważ to gracz o nietuzinkowych umiejętnościach. Co do reszty nowych nabytków - to bardzo młodzi chłopcy, którzy mają jeszcze wszystko przed sobą. Na pewno dostali ogromną szansę, ponieważ w tak młodym wieku zostali włączeni do pierwszej drużyny Pogoni Szczecin, zespołu z ekstraklasy. Sądzę, że powinni się teraz skupić na ciężkiej pracy, która stanowi jedyną drogę do pierwszej jedenastki.

Tych nastolatków w drużynie jest coraz więcej. Uważa pan, że obecnie zachowana jest właściwa proporcja między młodością a doświadczeniem?

- Myślę, że tak. W każdym zespole potrzeba przedstawicieli obu tych grup, ponieważ drużyna nie może się składać ani z samych trzydziestolatków, ani z samych zawodników poniżej dwudziestki. Młodzi muszą mieć się od kogo uczyć, zarówno jeśli chodzi o zachowanie na boisku, jak i o to poza nim. Wydaje mi się, że proporcje w naszej drużynie są właściwe, więc nic, tylko się cieszyć.

Każdy nowy piłkarz Arsenalu musi zaśpiewać przed kolegami w szatni piosenkę. Czy w Pogoni organizuje się podobne chrzty?

- Takie rzeczy zazwyczaj odbywają się na obozach, ale muszę przyznać, że ostatnimi czasy tego w Szczecinie nie było. Pamiętam jednak, że parę lat temu, jeszcze za trenera Sasala, miał miejsce taki chrzest. Wydaje mi się, że skoro w tym roku dołączyło do nas aż tylu młodych zawodników, trzeba będzie znów coś takiego zorganizować. Wydarzy się to na którymś obozie, najprawdopodobniej na tym w Turcji.

Co do obozów, który to już pana wyjazd do Pogorzelicy?

- Tego akurat nie uzbierało się aż tak dużo. W tym roku jedziemy dwa razy, więc myślę, że wyjdzie gdzieś około pięciu. Inaczej sprawa przedstawia się z Turcją. Tam miałbym już sporo liczenia, ale sądzę, że uzbierałoby się 25 czy nawet 30 wyjazdów do tego kraju.