Sport.pl

Pogoń Szczecin celuje w pierwszą ósemkę

Portowcy do rundy wiosennej ekstraklasy przystępują z czterema nowymi zawodnikami i bez większych osłabień. W sobotę zagrają na wyjeździe z Lechią Gdańsk. - Często od tego, jak wejdzie się w rundę, zależy później jej dalszy przebieg - mówi Maksymilian Rogalski, pomocnik szczecinian.
Po reformie rozgrywek piłkarze ekstraklasy mają zdecydowanie więcej spotkań do rozegrania, dlatego zimowa przerwa trwała dużo krócej.

Od ostatniego grudniowego starcia upłynęło zaledwie 60 dni. Do końca rundy zasadniczej zostało jeszcze dziewięć kolejek. Później tabela zostanie podzielona na grupę mistrzowską i spadkową. Obie liczyć będą po osiem zespołów. Dorobek punktowy wszystkich drużyn zostanie podzielony na pół i zaokrąglony w górę. W drugiej fazie rozgrywek zaplanowano 7 kolejnych spotkań. Po jednym starciu z każdym z rywali, bez rewanżów.

Pogoń do piłkarskiej wiosny startuje z szóstej pozycji z dorobkiem 30 punktów. Nad dziewiątym Zawiszą Bydgoszcz ma tylko punkt przewagi, do podium traci siedem oczek. Przy tak dużym ścisku w górnej części tabeli portowcy nie mogą sobie pozwolić na słaby start.

- Początek jest zawsze bardzo ważny. Często od tego, jak wejdzie się w rundę, zależy później jej dalszy przebieg. Jesień zaczęliśmy dobrze i cała runda była udana - przypomina Maksymilian Rogalski, pomocnik Pogoni.

Szczecinianie mają na wiosnę określony konkretny cel. - Chcemy awansować do "ósemki" - mówi Radosław Janukiewicz, bramkarz szczecinian. - Przez ostatnie tygodnie wykonaliśmy dobrą robotę. Do ligi przystąpimy więc w dobrej dyspozycji.

Siedem sparingów

Do wiosennych pojedynków portowcy przygotowywali się na dwóch obozach. Najpierw pracowali w Pogorzelicy, później szlifowali formę na zielonych murawach w Turcji. Rozegrali w tym czasie siedem sparingów. Jeden zremisowali, pozostałe przegrali. W Pobierowie szkoleniowcy często zmieniali skład, dając szansę wielu młodym zawodnikom. W Turcji przeciwnikami były silne drużyny walczące w swoich ligach o najwyższe cele: austriacki Sturm Graz (0:1), chorwackie Dinamo Zagrzeb (0:1), serbski FK Jagodina (1:1) i bułgarski Litex Łowecz (2:3).

- Nie przegrywaliśmy z nimi wysoko. Po niezłej grze ulegaliśmy im jedną bramką. Wystarczy tylko wyciągnąć z tych gier odpowiednie wnioski - mówi Marcin Robak, napastnik Pogoni.

Najwięcej zastrzeżeń było do gry szczecinian w defensywie, w której przydarzały im się proste pomyłki. - Piłka to gra błędów i nigdy się ich nie uniknie. Wygrywa ta drużyna, która popełni ich mniej - komentuje Janukiewicz. - Cieszy to, że nie straciliśmy żadnej bramki po stałych fragmentach, co często zdarzało nam się w lidze.

W defensywie szczecińskiej drużyny zimą nie doszło do żadnych wzmocnień. W dodatku w pierwszym meczu z Lechią trener Dariusz Wdowczyk nie będzie mógł skorzystać z Wojciecha Golli, który pauzuje za żółte kartki. Kontuzje leczą Wojciech Lisowski i Michał Koj.

Nowi zawodnicy

Wszyscy czterej zawodnicy, którzy zimą dołączyli do Pogoni, to gracze ofensywni. Rywalizację w środku pola wzmocnił Serb Pavle Popara. Poważną karierę chcą w Szczecinie zacząć młodzi piłkarze: 20-letni skrzydłowy Dominik Kun i 18-letni napastnik Filip Kozłowski. Najpoważniejszym wzmocnieniem powinien być jednak Patryk Małecki. Były reprezentant Polski prawdopodobnie jako jedyny z nowych graczy wybiegnie w Gdańsku w podstawowym składzie.

- W wielu meczach Wisły Kraków pokazał, że potrafi strzelać bramki i dogrywać piłki kolegom. Ma duże umiejętności i pomoże nam w akcjach ofensywnych - ocenia Robak, który na swojej pozycji w ataku wciąż nie doczekał się doświadczonego konkurenta. - Mnie to akurat nie przeszkadza. Skupiam się na sobie i robię wszystko, żeby przygotować się do spotkań jak najlepiej. Przyszedł do nas Filip Kozłowski, młody chłopak, który grał w czwartej lidze i trenował tylko trzy razy w tygodniu. Ale widać, że posiada duży potencjał i ma okazję rozwijać w Szczecinie swoje umiejętności.

Lechia też wzmocniona

Na utalentowanych zawodników postawiono też w Gdańsku, gdzie ściągnięto dwóch zdolnych nastolatków: Pawła Stolarskiego z Wisły Kraków i Aleksandra Jagiełłę z Legii Warszawa. Ruchów transferowych w Lechii było zresztą więcej. Zmienił się właściciel klubu i postanowiono solidnie wzmocnić drużynę. Z Tereka Grozny nad Morze Bałtyckie przenieśli się polski skrzydłowy Maciej Makuszewski i rosyjski napastnik Zaur Sadajew. W ostatnich dniach do drużyny Michała Probierza dołączył też lewy obrońca z Serbii - Nikola Leković.

W inauguracyjnym spotkaniu szkoleniowiec Lechii na pewno nie będzie mógł skorzystać z trzech kontuzjowanych piłkarzy: Pawła Buzały, Mateusza Machaja i Tsubasy Nishiego. Pod znakiem zapytania stoi występ Jarosława Bieniuka, który dopiero wraca do treningów po długiej kontuzji.

Początek meczu w sobotę o godzinie 15.30. Transmisja w Canal+ Sport.