Sport.pl

Wojciech Lisowski: Gdybym się mocno spiął byłaby szansa, żeby zdążyć na Podbeskidzie, ale...

Prawy obrońca Pogoni Szczecin od dłuższego czasu zmaga się z urazem ścięgna Achillesa i nie może ćwiczyć na sto procent. Trener Dariusz Wdowczyk skorzystać z jego usług będzie mógł raczej dopiero w meczu z Cracovią (9 marca).
- Fizjoterapeuci powoli wprowadzają mnie do treningów. Były już dwa nawroty tego urazu Achillesa, więc nie chcemy, żeby się to znów powtórzyło - mówi Lisowski. - Gdybym się mocno spiął, byłaby szansa, żeby zdążyć na Podbeskidzie, ale to raczej nie ma sensu. Lepiej spokojnie zaleczyć tę kontuzję.

Specjalnej presji na szybki powrót na boisko nie ma, bo solidnych prawych obrońców w szczecińskiej drużynie jest więcej. W poniedziałkowym spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała będzie mógł wystąpić Adam Frączczak, który odcierpiał karę za czerwoną kartkę w pierwszym wiosennym starciu z Lechią Gdańsk. W meczu z Lechem Poznań godnie zastąpił go Sebastian Rudol. 19-latek bez kompleksów walczył z bardziej doświadczonymi rywalami.

- Wykorzystał swoją szansę. Wskoczył do zespołu i zagrał dobrze. To cieszy, bo rywalizacja jest bardzo potrzebna. Podstawowym zawodnikiem na prawej obronie jest Adam Frączczak, ale walka o miejsce w składzie cały czas trwa - podkreśla Lisowski.

Po zakontraktowaniu Rafała Murawskiego szeroka kadra Pogoni liczy 27 nazwisk. Praktycznie na każdej pozycji szkoleniowcy Portowców mają alternatywę. Wyjątkiem jest lewa obrona, na której co prawda może z konieczności występować Lisowski, ale nie jest to optymalne miejsce na boisku dla prawonożnego piłkarza.

- Mamy wyrównany zespół, dobrych zmienników i trener ma naprawdę duży wybór. Drużyny, które mają wielu zawodników podobnej klasy, nie muszą się martwić, gdy ze składu wypadnie jeden z piłkarzy. Nie ma wtedy graczy nie do zastąpienia - tłumaczy Lisowski.

Mecz z Podbeskidziem rozpocznie się w Bielsku-Białej w poniedziałek o 18.