Sport.pl

Remis bezbarwnej Pogoni. Szkoda, że nikt się nie wyłamał [OCENY]

Oceny piłkarzy Pogoni za występ w Bielsku-Białej.
Standardowo informujemy czytelników, że wystawiamy noty według skali szkolnej - 1-6, gdzie jedynka to kompromitacja, a szóstka to klasa światowa. Tym razem odstąpiliśmy od tej zasady i wszystkim piłkarzom z pierwszego składu, a także Pavle Paparze, wystawiamy dwójki. Mierne... ale taki był to mecz. Nawet Kazimierz Węgrzyn, przed laty przez krótki okres filar obrony Pogoni, a obecnie ekspert Canal Plus, nie krył zdumienia postawą portowców.

- To był przedmeczowy faworyt, a sposobem gry dopasował się do stylu gospodarzy. Pogoń nie pokazała nic ciekawego - podkreślał w trakcie już meczu.

Rafała Murawskiego, który grał 25 minut, a tym bardziej Filipa Kozłowskiego, nie oceniliśmy. Ciężko było im się wykazać na tle drużyny.

Spotkanie w Bielsku to będzie jednak solidna dawka spostrzeżeń do analizy. Trener Dariusz Wdowczyk musiał dokonać jednej korekty w składzie, biorąc pod uwagę mecz z Lechem. Marcin Robak wypadł za kartki, a na szpicy zastąpił go Jakub Bąk. Ten manewr był już stosowany jesienią. Bąk dostał szansę, by pokazać trenerowi, że bardziej zasługuje na grę w pierwszym składzie niż Takuya Murayama. Japończyk nadal nie błyszczy. Bąk nie dał takich argumentów - pomysły ma ciekawe, ale skuteczność w ich realizacji jest zła. Zmarnował też świetną okazję (jedyną) na początku drugiej połowy.

Zgryz będzie z obsadą środa pola. O ile pozycja Takafumiego Akahoshiego jest niepodważalna, to o dwa miejsca walczy teraz czterech graczy. Spotkanie w Bielsku zaczęli Bartosz Ława i Maksymilian Rogalski, kończyli Pavle Popara i Rafał Murawski. Na pewno Ława miał za dużo strat, za bardzo się chwilami spieszył, ale zastępujący go od początku drugiej połowy Serb niewiele wniósł ciekawego. Rogalski schodził z boiska w 65. minucie - widać było, że jest zły (pewnie na wynik, grę zespołu), jednak Murawski nie odmienił wyniku.

W sumie najspokojniejsi przed niedzielnym spotkaniem z Cracovią mogą być obrońcy. Zachowali czyste konto, choć - podkreślmy - Podbeskidzie nie zmusiło ich do jakiegoś wielkiego wysiłku. Z przodu jednak nie zaistnieli.