Maciej Dąbrowski: Nad Pogonią nie wisi żadne fatum

Portowcy remisują drugi mecz z rzędu, w dodatku nie potrafią strzelić bramki.
W dwóch pierwszych spotkaniach tej wiosny Pogoń Szczecin w sumie strzeliła 8 bramek. Sam Marcin Robak wbił rywalom 6 goli. Z Podbeskidziem i Cracovią licznik zdobytych bramek nie został powiększony. Brakowało szczęścia, precyzji, umiejętności. Momentami można było odnieść wrażenie, że efektowny show Robaka z Lechem wyczerpał pulę goli.

- Nie, na pewno tak nie jest. Nie wisi teraz nad nami żadne fatum - podkreśla Maciej Dąbrowski. - Cracovia to dobry, poukładany zespół i jestem pewny, że jeszcze niejednej drużynie odbierze punkty. Mogliśmy ją pokonać, ale brakowało szczęścia. Cieszyć się trzeba z tego, że gola nie straciliśmy. Cały zespół broni, choć wiadomo, że bramkarz i obrońcy mają najwięcej z tym obowiązków. Fajnie byłoby to podtrzymać w kolejnych meczach.

Dąbrowski pokazał się na boisku w trakcie drugiej połowy. Zastąpił kontuzjowanego Hernaniego.

- Był remis, szukaliśmy zwycięstwa, ale mieliśmy też pilnować tyłów. Nie miałem obaw o siebie. Raczej spokojnie chciałem wzmocnić drużynę. Zobaczymy, co z Hernanim, ale tak szczerze, to wolałbym wskoczyć do pierwszego składu, wygrywając sportową rywalizację, a nie przez kontuzję kolegi. U nas w zespole walka o skład jest bardzo zdrowa i ja życzę Hernaniemu, by nic poważnego z nim nie było i szybko wrócił do zdrowia - podkreśla polski stoper Pogoni.

Jak przyznał - nikt nie miał pretensji do Jakuba Bąka, który zmarnował najlepszą okazję w meczu. W samej końcówce był sam przed Krzysztofem Pilarzem, ale przestrzelił.

- Kuba miał wymarzoną sytuację, w której w zasadzie mógł spytać się bramkarza, w który róg ma strzelać. Nie ma co jednak go ganić, bo nie tacy piłkarze takie sytuacje marnowali. Wielcy mistrzowie też ich nie wykorzystują, więc trzeba wybaczyć Kubie. Lepiej myśleć już o Zabrzu i tam odrobić dziś stracone punkty - dodał Dąbrowski.