Pogoń chce pokazać z Lechią, że wynik sprzed tygodnia był tylko wypadkiem przy pracy

Szczecinianie zostali rozbici w Krakowie przez Wisłę aż 5:0. Korzystne wyniki innych spotkań sprawiły jednak, że szczecinianie nadal tracą tylko jeden punkt do trzeciego miejsca gwarantującego awans do europejskich pucharów. Mecz z Lechią pokaże, czy ostatnia wysoka porażka była tylko jednorazową wpadką, czy symptomem nadchodzącego kryzysu.
- Mam nadzieję, że był to lodowaty prysznic, który wyjdzie nam na dobre. W starciu z gdańszczanami chcemy być taką drużyną, jaką chcieliby oglądać nasi kibice - mówi Maciej Stolarczyk, drugi trener Pogoni. - Szkoda tylko, że gramy dopiero w sobotę. Zawodnicy nie mogą się doczekać, by wyjść na murawę i pokazać, że ostatni mecz był tylko wypadkiem przy pracy.

W szczecińskiej drużynie zabraknie pauzującego za kartki Sebastiana Rudola i leczącego uraz kolana Filipa Kozłowskiego. Po kontuzji do składu wraca lewy obrońca Mateusz Lewandowski. W Lechii największy problem będzie z zestawieniem środka obrony. Za kartki pauzuje Rafał Janicki (wychowanek Chemika Police), a Sebastian Madera został przesunięty do rezerw (po sezonie chce odejść). W ataku nie zagra kontuzjowany Paweł Buzała.

Pod wodzą holenderskiego trenera Ricardo Moniza gdańszczanie zmienili swój styl, starają się grać bardziej otwartą piłkę. W trzech ostatnich spotkaniach nie potrafili wygrać, mimo to zbierali niezłe recenzje. Tydzień temu przegrali 0:1 z Legią Warszawa.

- W tych meczach stworzyli sobie wiele sytuacji, momentami nawet przeważali na boisku. Także na pewno trener Lechii nastawi swój zespół ofensywnie. Szykuje się ciekawe spotkanie - podkreśla Stolarczyk.

Pierwszy gwizdek w sobotę o godz. 18 na stadionie przy ul. Twardowskiego. Relacja na Sport.pl. Transmisja w Canal+ Sport i Polsacie Sport Extra.