Maciej Dąbrowski: bohater Pogoni miał w Bielsku nie grać

Dwadzieścia minut przed końcem trener Dariusz Wdowczyk dokonuje ostatniej zmiany w składzie Pogoni Szczecin. Drużyna przegrywa, ale szkoleniowiec wprowadza na boisko... stopera.
Teraz możemy powiedzieć - trener miał nosa. Wiedział, że czym bliżej końca, tym częściej jego podopieczni będą spieszyli się z akcjami, będą szukać wrzutek w pole karne. Dlatego był mu potrzebny Dąbrowski na przedpolu Podbeskidzia.

W 87. minucie Pogoń miała róg, ale piłka wyszła w pole. Wojciech Golla podał do Adama Frączczaka, ten oddał piłkę. Golla zacentrował - piłka wysoko leciała na drugi słupek. Tam z bliska wpakował ją do siatki Dąbrowski.

- Miałem nie grać w tym meczu, bo mam kłopoty ze stawem skokowym. Boli, ale z każdym dniem jest coraz lepiej i wkrótce już będę gotowy na 90 minut - mówił zaraz po meczu w wywiadzie dla Canal Plus Dąbrowski.

Dąbrowski na boisku zastąpił Rafała Murawskiego. Kapitan Pogoni zaliczył asystę przy bramce Łukasza Zwolińskiego, ale to nie był jego udany występ.

- Przejąłem obowiązki Rafała, ale występy na defensywnym pomocniku nie są dla mnie niczym nowym. Grywałem na tej pozycji także w ekstraklasie. I w Bielsku poradziłem sobie - mówił z radością.

I choć Pogoń nie zanotowała bardzo dobrego występu, to zainkasowała trzy punkty. Chwilę po Dąbrowskim gola na wagę zwycięstwa zdobył Adam Frączczak. Tym cenniejszy to sukces, że drużyna musiała sobie radzić bez wiodących zawodników poprzedniego sezonu - Takafumiego Akahoshiego (uraz mięśnia) i Marcina Robaka (problemy z transferem do Guizhou Renhe).

- Siła tkwi w drużynie. Na boisku musimy być zespołem, który będzie tworzył kolektyw. Możemy wygrywać z każdym, ale kluczem jest zespołowość. Dziś to pokazaliśmy - dodał Maciej Dąbrowski.

Stoper Pogoni także przed rokiem zdobył gola w spotkaniu inauguracyjnym. I też głową - po dośrodkowaniu Akahoshiego.