W sprawie Marcina Robaka bez zmian, ale Pogoń walczy o odszkodowanie

Król strzelców poprzedniego sezonu ekstraklasy trenuje ze szczecińskim zespołem, ale nadal nie wiadomo, kiedy znów będzie mógł grać w lidze.
- Podkreślę to po raz kolejny - Marcin jest piłkarzem Guizhou Renhe i dopóki nie rozwiąże swojej sytuacji, dopóty nie może być naszym piłkarzem - zaznacza Grzegorz Smolny, wiceprezes Pogoni. - My mamy jedynie nadzieję, że w ciągu tygodnia, dwóch tygodniu dojdzie do porozumienia, by zawodnik mógł wrócić na boisko.

Co w tej sprawie wiemy? Pogoń z Chińczykami podpisała umowę i na jej mocy Robak stał się piłkarzem Renhe. Pozostałe kwestie są już mniej obiektywne, bo na podstawie tylko polskich rozmówców. Piłkarz nie podpisał umowy indywidualnej, bo Guizhou zrezygnowało z Polaka. Zatrudniło niemieckiego piłkarza i Robak nie był już potrzebny.

Teraz Robak - oficjalnie - domaga się odszkodowania od chińskiego klubu. - Czekam na sygnał od prawników - mówił po sobotnim meczu Pogoni ze Śląskiem.

Pogoń też czeka.

- Jest kilka rozwiązań, ale też musimy czekać. Od Pogoni teraz nic nie zależy. My wypełniliśmy warunki umowy - mówi Smolny.

Co ciekawe, Pogoń również oczekuje odszkodowania. - Póki co Guizhou Renhe odmawia zapłacenia za transfer. Poinformowaliśmy FIFA i czekamy - dodaje Smolny.

I właśnie FIFA (światowa organizacja piłkarska) może rozstrzygnąć spór. Nim to zrobi, może warunkowo udzielić zgody Robakowi na grę, chroniąc w ten sposób karierę piłkarza. I na takie rozwiązanie teraz liczą piłkarz i szczeciński klub. Tu obie strony deklarują wolę kontynuacji współpracy na podstawie nowego kontraktu. Gdyby FIFA dała taką zgodę, to kwestia ewentualnych odszkodowań i kar dla chińskiego klubu toczyłaby się w tle.

Ale nikt nie da Marcinowi Robakowi (i Pogoni) gwarancji ani daty, kiedy FIFA miałaby się zająć jego wnioskiem.

- Równie dobrze to może być w tym tygodniu, a równie dobrze za miesiąc lub później - podkreśla Grzegorz Smolny.

Wiceprezes Pogoni podaje m.in. przykład Macieja Iwańskiego, który czekał ponad pół roku na rozwiązanie jego sprawy z tureckim zespołem. I w tym czasie nie grał.