Sport.pl

Czerwona latarnia podejmuje lidera. Pogoń pojechała po 3 punkty do Kielc

Obie drużyny zupełnie odmiennie rozpoczęły nowy sezon piłkarskiej ekstraklasy. Pogoń pokonała Podbeskidzie (3:2 na wyjeździe) i Śląsk Wrocław (4:1 u siebie), natomiast Korona przegrała delegacje w Bydgoszczy (0:2) i Bełchatowie (0:2).
Po dwóch kolejkach portowcy zajmują pierwsze miejsce, a złoto-krwiści zamykają ligową tabelę i stacjonują na 16. pozycji.

Historia spotkań szczecinian z kielczanami jest stosunkowo krótka. Zaczęła się w 1990 roku. Wtedy zdecydowanie lepsza okazała się Pogoń, która na własnym boisku wygrała 3:0. Ogółem zespoły zagrały 10 razy i kielczanie leżą zawodnikom "Dumy Pomorza". Szczecinianie przegrali z Koroną dwa razy (w 2007 i 2012), trzykrotnie remisując i pięciokrotnie schodząc z boiska w glorii zwycięstwa. W zeszłym sezonie portowcy najpierw wygrali u siebie 3:2 (po dwóch golach rezerwowego Jakuba Bąka i jednym trafieniu nieobecnego już w drużynie Takafumiego Akahoshiego), a następnie zremisowali na wyjeździe 2:2 (oba gole strzelił Marcin Robak).

Korona już bez Korzyma

W letnim okienku transferowym kielczanie byli dosyć aktywni. Zespół opuściło wprawdzie kilku graczy, ale ich miejsce zajęli zawodnicy (głównie sprowadzeni z zagranicy), którzy z marszu wywalczyli miejsca w pierwszej jedenastce. W ostatnim spotkaniu w Bełchatowie w wyjściowym zestawieniu złoto-krwistych wyszli m.in. bramkarz Vytautas Cerniauskas, obrońcy Leandro dos Santos i Boliguibia Ouatarra oraz pomocnik Nabil Aankour.

Latem oba kluby połączyła też osoba Tomasza Lisowskiego. Obrońca kieleckiego klubu pozytywnie zaliczył testy w Pogoni, co umożliwiło mu podpisanie kontraktu z drużyną Dariusza Wdowczyka. I choć 29-latek nie zagrał jeszcze w żadnym z dotychczasowych ligowych spotkań w barwach portowców, to mecz przeciwko Koronie (w której spędził 4 lata) z całą pewnością będzie dla niego wydarzeniem szczególnym.

Największą stratą dla fanów złoto-krwistych była jednak w ostatnim czasie utrata nie Lisowskiego, a Macieja Korzyma. Napastnik, który rozegrał 101 spotkań w barwach Korony, rozwiązał w poniedziałek kontrakt z dotychczasowym pracodawcą i przeniósł się do Podbeskidzia.

Portowcy pojechali po trzecie zwycięstwo

W Pogoni nastroje zdecydowanie lepsze. Zespół świetnie zaczął sezon i z kompletem punktów (oraz aż siedmioma strzelonymi bramkami) stacjonuje na pozycji lidera ekstraklasy. Taki obrót spraw w żadnym stopniu nie wpływa jednak na poziom koncentracji portowców. Zawodnicy zapewniają, że będą w pełni skupieni i nie ma mowy o żadnym lekceważeniu kolejnego rywala. - To, że jesteśmy liderami nie ma na nas najmniejszego wpływu. Do każdego spotkania podchodzimy ze stuprocentowym zaangażowaniem, koncentracją i myślami o zwycięstwie - podkreśla Maciej Dąbrowski.

W meczu ze Śląskiem stoper portowców zagrał jako defensywny pomocnik i na tej pozycji spisał się naprawdę dobrze. Bardzo możliwe zatem, że w spotkaniu z Koroną trener Wdowczyk ponownie utworzy w środku pola tercet Dąbrowski-Matras-Murawski. Na skrzydłach pewne miejsce powinni mieć strzelcy goli z minionej soboty - Murayama i Frączczak, ale Patryk Małecki również wyraża coraz głośniejsze aspiracje do gry w pierwszym składzie. - Fizycznie czuję się już w stu procentach gotowy, więc mam nadzieję, że trener to zauważy i również zacznie mnie uwzględniać w wyjściowej jedenastce - mówi portalowi szczecin.sport.pl były gracz Wisły Kraków.

Małeckiemu raczej przypadnie rola jokera, ale obok niego może usiąść np. Marcin Robak. Król strzelców poprzedniego sezonu od prawie dwóch tygodni trenował z Pogonią, a w piątek podpisał nową umowę i został zatwierdzony do gry. Może wybiec już w Kielcach, ale czy trener Wdowczyk zmodyfikuje zwycięski skład?

Mecz rozpocznie się w sobotę o 18.