Sport.pl

Pogoń z Robakiem remisuje w Kielcach. Specyfika brazuki

Bramkarz Pogoni wpuścił gola, którego w historii występów w szczecińskim zespole jeszcze nie wpuścił. Strzał z połowy boiska przeleciał mu między rękawicami.
Pogoń rozpoczęła mecz w Kielcach z Marcinem Robakiem, bo w piątek PZPN i Ekstraklasa SA zgodziły się go zatwierdzić do gry. Jego niedoszły transfer do Chin to nie jest temat zamknięty, sprawa może się rozstrzygnąć nawet w sądzie FIFA, ale na razie piłkarz dostał zgodę na grę. Z Portowcami związał się dwuletnim kontraktem, a trener Dariusz Wdowczyk ani myślał pozostawić takiego gracza na ławce rezerwowej. Tym bardziej że z jedenastki na mecz ze Śląskiem Wrocław wypadł mu kontuzjowany Maciej Dąbrowski. Szkoleniowiec zdecydował się ustawić zespół w taktyce 1-4-4-2 z nadzieją, że jego podopieczni nie będą tylko asystować Robakowi, ale też w sobotę wybiegają kolejne zwycięstwo.

Pogoń od początku była zespołem dojrzalszym, częściej posiadała piłkę i na różne sposoby szukała bramkowych okazji. A sam Robak już po kwadransie mógł przypomnieć się ligowcom golem, ale przestrzelił po wrzutce Adama Frączczaka.

Minuty upływały, bramka dla gości wisiała w powietrzu, ale radością buchnęli kielczanie. Jacek Kiełb dostał piłkę na lewej stronie, wykorzystał przestrzeń i kropnął z 30 metrów. Wyszedł mu strzał rundy jesiennej, a portowcom pozostało gonienie wyniku. A że mają w tym już pewne doświadczenie, to po pięciu minutach było 1:1. Z wolnego dośrodkował Rafał Murawski, a Hernani dostawił głowę. Brazylijczyk zdobył swojego trzeciego gola dla Pogoni, wszystkie trafiały do bramki Korony.

- To nie ma znaczenia, tak po prostu wychodzi. Koronę szanuję, wiele jej zawdzięczam - mówił Hernani. - Najważniejsze, że dogoniliśmy przeciwnika jeszcze przed przerwą. Trochę dokładności i możemy tu wygrać.

Proste wskazówki mieli dla siebie też gospodarze. - Zamiast dreptać - trzeba strzelać. Proste wnioski po poprzednich meczach i tej połówce - twierdził Kiełb.

Jak się okazało, zaraz po przerwie kielczanie uwierzyli w magię strzałów z dystansu. Paweł Golański uderzył spod linii środkowej, brazuca nabrała w locie dziwnej rotacji, przyspieszenia i wpadła do siatki między rękoma Radosława Janukiewicza. Bramkarza Pogoni nic nie tłumaczy - o tzw. szmacie szybko musiał zapomnieć. A jego koledzy z pola musieli znów gonić wynik.

I dogonili w samej końcówce, choć jeszcze przed strzałem Maksymiliana Rogalskiego w 85. minucie z wolnego lepsze okazje zmarnowali Frączczak, Bąk i Lewandowski. Mając remis, Pogoń walczyła o trzy punkty, ale ubytek sił sprawił, że w ostatnich akcjach brakowało już dokładności i spokoju w rozegraniu piłki.

- Sędzia pomógł Pogoni. Na boisku grali mężczyźni, a nie panienki... tych rzutów wolnych, po których Pogoń strzeliła bramki, nie powinno być - złościł się przed kamerami Canal Plus Michał Janota, pomocnik Korony.

- Punkt trzeba szanować, ale chcieliśmy wracać z trzema. Dziś Korona miała więcej szczęścia od nas - podsumował Marcin Robak.

Komentarze (1)
Pogoń z Robakiem remisuje w Kielcach. Specyfika brazuki
Zaloguj się
  • kingsizemax

    Oceniono 10 razy 6

    Janukiewicz powinien chyba posiedzieć posiedzieć na ławie bo gra ostatnio cienko .Co ma wpaść to wpada. W poprzednim meczu też wyszedł do przeciwnika jak junior i oczywiście gol

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX