Łukasz Zwoliński z Pogoni: Górnik dotąd u siebie nie przegrał? Do meczu z Wisłą to samo można było powiedzieć o nas

Młody napastnik Portowców ubiegły sezon spędził na wypożyczeniu w Łęcznej. Na zapleczu ekstraklasy zdobył osiem bramek i przyczynił się tym samym do awansu Górnika. W sobotę zagra przeciwko byłym kolegom.
Maciej Żmudzki: Przed panem wyjątkowy mecz...

Łukasz Zwoliński: Dokładnie. Do Łęcznej wrócę z fajnymi wspomnieniami i pozytywnymi uczuciami, ale na boisku nie będzie już miejsca na sentymenty.

Czego nauczył pana rok spędzony w Górniku?

- Przede wszystkim nabrałem niezbędnego doświadczenia. Trener regularnie na mnie stawiał, a ja odwdzięczałem mu się za to zaufanie bramkami. W tym czasie nabrałem ogrania w I lidze, a to było to, czego w tamtym okresie potrzebowałem. Dzięki temu do Szczecina wróciłem silniejszy.

Oczekuje pan, że w Łęcznej zagra od pierwszej minuty?

- Tę decyzję podejmie trener. Ja na każdym treningu staram się dać mu argumenty, żeby wystawił mnie już od samego początku.

Górnik dotąd nie przegrał u siebie ani jednego meczu...

- No tak, ale do ostatniego piątku to samo można było mówić o Pogoni. Nie wyciągajmy z tego wniosków, że Łęczna to drużyna, której się nie da pokonać. Plan jest prosty - na mecz z Górnikiem jedziemy po 3 punkty.

Zna pan większość zawodników z Łęcznej. Czym mogą zagrozić Pogoni w sobotę?

- Powiem inaczej. Nie skupiajmy się na tym, w jaki sposób może nam zagrozić Górnik, tylko skoncentrujmy się na sobie. Jestem pewien, że jeśli będziemy robili swoje, to zakończymy ten mecz zwycięsko.

Rozmawiał Maciej Żmudzki