Pogoń do Łęcznej po trzy punkty i odzyskanie zaufania u kibiców

Pogoń Szczecin powalczy w sobotę w Łęcznej o pierwsze sierpniowe zwycięstwo, a tym samym przerwanie serii czterech niewygranych spotkań.
Portowcy zaliczyli świetny początek sezonu (dwie wygrane), ale później było już zdecydowanie gorzej. Drużyna Dariusza Wdowczyka nie wygrała żadnego z czterech ostatnich meczów i bez zwycięstwa jest już od ponad miesiąca.

Kibice "Dumy Pomorza" po raz ostatni mogli świętować zdobycie trzech punktów 26 lipca, kiedy Pogoń pokonała na własnym boisku Śląsk Wrocław 4:1. Po tamtej kolejce szczecinianie wskoczyli na fotel lidera i nic nie zapowiadało tego, że kolejne tygodnie będą tak mizerne. W sierpniu przyszły jednak remisy z Koroną Kielce, Piastem Gliwice i Lechem Poznań oraz ubiegłotygodniowa porażka z Wisłą Kraków.

Szczecinianie spadli na 9. miejsce i gdyby sezon kończył się po 6. kolejce, to nie załapaliby się nawet do grupy mistrzowskiej. Rozgrywki ani jednak myślą zbliżać się ku końcowi, a Pogoń ma szansę zakończyć pechowy miesiąc zwycięstwem. Okazja do tego niezła, bo przeciwnikiem będzie beniaminek - sąsiadujący w tabeli Górnik Łęczna.

Powrót króla

- W meczu z Górnikiem zagramy o odzyskanie zaufania kibiców - mówił po blamażu z Wisłą Kraków Radosław Janukiewicz.

Zadanie może nie być jednak takie łatwe, ponieważ beniaminek tegorocznych rozgrywek ekstraklasy na własnym stadionie jak dotąd jeszcze nie przegrał. Zespół Jurija Szatałowa nie tylko bramkowo zremisował z Wisłą Kraków i GKS Bełchatów, ale rozgromił też bydgoskiego Zawiszę (5:2). W zdobyciu Łęcznej Portowcom pomóc ma Marcin Robak, który w spotkaniu z "Białą Gwiazdą" nie zagrał z powodu kontuzji. W tym tygodniu 31-letni snajper trenował indywidualnie i wszystko wskazuje na to, że zdoła się wykurować na spotkanie z Górnikiem.

Jeśli król strzelców ubiegłego sezonu będzie w pełni sił, to trener Dariusz Wdowczyk zapewne desygnuje go do gry od pierwszej minuty. Bardzo słaby mecz przeciwko Wiśle może jednak skłonić szkoleniowca, by pokusił się o więcej zmian w wyjściowej jedenastce. W drugiej linii pewny występu może być chyba tylko Rafał Murawski, który przyzwyczaił już do tego, że w każdym meczu bierze na swoje barki ciężar gry Pogoni.

Nie najlepsze występy Macieja Dąbrowskiego i Mateusza Matrasa mogą skutkować szansami dla Maksymiliana Rogalskiego i Shohei Okuno. Z kolei o miejsce na skrzydle cały czas walczą Jakub Bąk, Takuya Murayama i Dominik Kun. Na kogo zdecyduje się postawić trener tym razem? Odpowiedź na to pytanie dopiero w sobotę.

Wyjątkowy mecz Zwolińskiego

W Łęcznej natomiast nastroje dużo lepsze niż w Szczecinie. Zespół nieźle wszedł w sezon, zanotował 2 zwycięstwa, 2 remisy oraz 2 porażki i plasuje się obecnie na 10. miejscu, co jak na beniaminka jest osiągnięciem całkiem przyzwoitym.

W ostatnich tygodniach Górnikowi wiedzie się jednak ze zmiennym szczęściem. Najpierw było 0:5 z Legią w Warszawie, później 5:2 z Zawiszą u siebie, a w poprzedniej kolejce 0:2 w Zabrzu. Podopieczni Jurija Szatałowa strzelili dotąd w lidze 9 goli, a stracili 12 - tylko o dwa mniej niż najsłabszy w tym zestawieniu Zawisza.

Sobotnie spotkanie w województwie lubelskim będzie wyjątkowe dla kilku piłkarzy. To właśnie w Łęcznej grał w ubiegłym sezonie Łukasz Zwoliński - napastnik Portowców, który na wypożyczeniu strzelił dla Górnika 8 goli i pomógł temu zespołowi awansować do ekstraklasy. W barwach klubu z południowo-wschodniej Polski występują też Przemysław Kaźmierczak i Grzegorz Bonin - zawodnicy, którzy kilka lat temu grali w koszulkach z herbem Pogoni.

- Do Łęcznej wrócę z fajnymi wspomnieniami i pozytywnymi uczuciami, ale na boisku nie będzie już miejsca na sentymenty - mówi Łukasz Zwoliński (wywiad z napastnikiem Pogoni na www.szczecin.sport.pl).

Górnik powalczy w sobotę o podtrzymanie statusu niepokonanego na własnym boisku, a Pogoń zrobi wszystko, aby w dobrym stylu zakończyć kiepski sierpień i odnieść pierwsze zwycięstwo od ponad miesiąca.

Która z drużyn osiągnie swój cel? Przekonamy się w sobotę. Początek spotkania o godzinie 15.30.