Pogoń przed Górnikiem: podróż do Łęcznej, odsunięty Małecki, groźny Kaźmierczak

Piłkarski weekend: ostatni wyjazd Pogoni Szczecin do Łęcznej zakończył się zwycięstwem, które otworzyło bramy do ekstraklasy
Trzy lata temu Pogoń po raz ostatni grała z Górnikiem Łęczna. Mało kto już wierzył w to, że drużyna uratuje sezon po fatalnym początku wiosny. Duża przewaga po jesieni w tabeli błyskawicznie stopniała, zespół spadł poza podium. Ratunkiem miała być zmiana trenera. Marcina Sasala zastąpił Ryszard Tarasiewicz, który... nie kombinował. Kadrę zredukował do kilkunastu piłkarzy, nie bawił się w nową taktykę, ale postawił na wiarę. Przekonał piłkarzy, że mogą awans wywalczyć.

W Łęcznej Pogoń grała już w dziesiątkę, a Vuk Sotirović (wcześniej najbardziej znienawidzony przez kibiców) trafił do siatki. Tamta wygrana była przełomem.

Takiego przełomu również teraz Pogoń potrzebuje. Ostatni raz wygrała miesiąc temu (ze Śląskiem u siebie), a po trzech remisach przyszła klęska z Wisłą Kraków (0:3). Nie same rozmiary, ale zaprezentowany styl sprawił, że nawet piłkarze mówili, że wiślacy sprowadzili ich na ziemię. Do Łęcznej Portowcy polecieli więc (samolotem z Goleniowa do Warszawy, później autokarem do Łęcznej) po odzyskanie zaufania do siebie i wobec kibiców.

Wiadomo, że Dariusz Wdowczyk przemebluje skład Pogoni. Pewną niespodzianką jest fakt, że do Łęcznej nie zabrał Patryka Małeckiego. Sprowadzony zimą skrzydłowy nie może odzyskać błysku, który często pokazywał w Krakowie. Do kadry wrócił za to Marcin Robak (ostatnio leczył kontuzję). Ale nie król strzelców poprzedniego sezonu ekstraklasy będzie przykuwał w sobotę największą uwagę. Pod presją będzie grał drugi napastnik Pogoni Łukasz Zwoliński. Przed rokiem był do Górnika wypożyczony, strzelił 8 bramek i miał duży wkład w awans zespołu do elity. - Sentyment jest, ale nie na boisku - zaznacza Zwoliński. - Nie skupiajmy się na tym, w jaki sposób może nam zagrozić Górnik, tylko skoncentrujmy się na sobie. Jestem pewien, że jeśli będziemy robili swoje, to zakończymy ten mecz zwycięsko.

Zwoliński nie jest jedynym piłkarzem, który może wspomnieć o sentymencie. W Górniku grają Przemysław Kaźmierczak i Grzegorz Bonin, którzy wcześniej grali w Pogoni. A rezerwowym bramkarzem jest tam Sergiusz Prusak, który 10 lat spędził we Flocie Świnoujście (Wyspiarzem był też Radosław Pruchnik, ale krócej od Prusaka). Szczególnie na Kaźmierczaka Portowcy muszą uważać. Piłkarz mógł zrobić międzynarodową karierę, ale wpadł w ligową przeciętność. Potrafi jednak błysnąć, strzela piękne bramki. W poprzednim sezonie - jako gracz Śląska - dwa razy strzelał Pogoni i odbierał jej zwycięstwa.

Po 6 kolejkach Pogoń jest 9., a Górnik 10. (punkt mniej). Kto po sobotnim meczu wskoczy do ósemki? Początek spotkania o 15.30. Transmisja w Canal Plus Family, relacja na szczecin.sport.pl.



Ekstraklasa kobiet

Trzy mecze i trzy wysokie porażki. To dorobek Olimpii Szczecin. Nasz zespół w sobotę o 11 spróbuje zdobyć pierwszy punkt w wyjazdowym meczu z AZS Wrocław.